Pijacy zawsze umierają na ulicy. — Lilian Jackson Braun
Pijacy zawsze umierają na ulicy.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Kiedy dwa tygodnie temu wprowadził się do hotelu, już wtedy była tam mała dziurka, która z czasem nabrała całkiem pokaźnych rozmiarów. Qwilleran zdążył już nawet napisać na ten temat felieton do „Daily Fluxion”.
„Każdy najmniejszy otwór nawet w najbardziej udomowionym kocie budzi uśpione instynkty – pisał tam. – Dla kota powiększenie dziury, tak by mógł się przez nią prześlizgnąć, jest wręcz sprawą honoru”.
W grudniu pogoda wypowiedziała miastu wojnę. Najpierw bombardował je grad, później nękały mroźne wiatry. No a teraz ciągle pada ten nieznośny śnieg.
– Nigdy wcześniej nie byłem na aukcji – zwierzył się jej Qwilleran, licząc na wzajemność. – Jako żółtodziób będę pani wdzięczny za wszystkie cenne rady.
Dobry Bóg stworzył sąsiadkę Qwillerana z nadzwyczajnym wyczuciem proporcji i miary: okrągłe źrenice błyszczały w okrągłych oczach osadzonych na okrągłej twarzy. W odpowiedzi na zaczepkę posłała mu półokrągły uśmiech.
– Na początek dobra rada: niech panu nie przyjdzie do głowy drapać się za uchem, bo niechcący kupi pan lustro.
To mówiąc, wskazała palcem na wąskie lustro w zdobionej ramie, wysokie na dobre cztery metry.

