Syjamski kot Qwillerana był sławny w klubie prasowym. Portret Koko wisiał w hallu obok podobizn laureatów… — Lilian Jackson Braun
Syjamski kot Qwillerana był sławny w klubie prasowym. Portret Koko wisiał w hallu obok podobizn laureatów Nagrody Pulitzera. Był on też prawdopodobnie jedynym w historii dziennikarstwa kotem posiadającym legitymację klubu prasowego z podpisem samego komendanta policji. Wszyscy w klubie wiedzieli, że Qwilleranowi udało się, dzięki wrodzonej podejrzliwości i dociekliwemu umysłowi, wsadzić kilku przestępców za kratki. Uważali jednak, że prawdziwym autorem tych sukcesów musiał być niezwykle inteligentny i spostrzegawczy kot. Wyglądało na to, że Koko zawsze zjawia się we właściwym momencie, by coś istotnego wywęszyć czy wydrapać.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– A genialny kot zrobi pewnie prawo jazdy?
– Koko? Wcale bym się nie zdziwił. Pasjonuje się wszelkimi klawiszami, gałkami, tarczami i dźwigniami. Wszystkimi urządzeniami mechanicznymi.
– Jest tu jakieś dobre miejsce, żeby spróbować tego specjału?
– W czapce czy bez czapki?
– Słucham?
– Chodzi o to, że mamy tutaj lepsze restauracje, jak ta w hotelu. I takie knajpki do codziennego użytku, gdzie ludzie jedzą, nie zdejmując czapki z głowy.
Koko rozsiadł się po królewsku na głowie łosia, patrząc z aprobatą na swoje włości. Łoś zaś, z głową o długim pysku, szerokich nozdrzach i opuszczonej szczęce, znosił to poniżenie z gorzką rezygnacją.

