Kelnerka podała im kawę. Napój był równie czarny jak okopcona politura ukryta pod warstwą nowej tapety. Riker… — Lilian Jackson Braun
Kelnerka podała im kawę. Napój był równie czarny jak okopcona politura ukryta pod warstwą nowej tapety. Riker badał zawartość swojej filiżanki z taką uwagą, jakby to w niej tkwiły ukryte przyczyny dziwnego zachowania Qwillerana.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– A genialny kot zrobi pewnie prawo jazdy?
– Koko? Wcale bym się nie zdziwił. Pasjonuje się wszelkimi klawiszami, gałkami, tarczami i dźwigniami. Wszystkimi urządzeniami mechanicznymi.
– Jest tu jakieś dobre miejsce, żeby spróbować tego specjału?
– W czapce czy bez czapki?
– Słucham?
– Chodzi o to, że mamy tutaj lepsze restauracje, jak ta w hotelu. I takie knajpki do codziennego użytku, gdzie ludzie jedzą, nie zdejmując czapki z głowy.
Koko rozsiadł się po królewsku na głowie łosia, patrząc z aprobatą na swoje włości. Łoś zaś, z głową o długim pysku, szerokich nozdrzach i opuszczonej szczęce, znosił to poniżenie z gorzką rezygnacją.

