Krzysztof Szmagier
Cytaty
– Mówi, że ważna sprawa. Starszy gość, kresowiak. Tak śmiesznie zaciąga. Przyjmiecie, czy spławić?
– Kołduny umie robić? – zażartował Sławek.
W słuchawce na chwilę zaległa cisza.
– Nie, na kołtuna nie wygląda… – padło z drugiej strony.
Po to się pan fatyguje tutaj nad ranem? Troska socjalistycznej władzy o pożycie erotyczne par niepoślubionych?
Kiedy przeszedł parę kroków dalej, dogonił go jakiś mężczyzna.Delikatnie złapał za ramię, dając do zrozumienia, że ma coś na sprzedaż. Ukradkiem pokazał bilety. (…)
– Para za stówę – powiedział ściszonym głosem konik.
Borewicz sięgnął do kieszeni, szukając pieniędzy. Nic nie znalazł. Rozbawiła go ta sytuacja.
– Nie mam drobnych. Ale może pojedziemy tu do komendy, to pożyczę od kogoś z kolegów – powiedział poważnie.
– Wiesz, co ci powiem?! – krzyczał Michał do Celiny w szatni. – Takich ładnych jak ty jest na pęczki, a najwięcej w nocnych barach nad ranem. I to nawet za złotówki. Do KOC-a i tak się nie dostaniesz.
Celina spojrzała pytająco.
– Kurewska obsługa cudzoziemców – wyjaśnił.
W Polsce nie ma szacunku dla ambitnych ludzi.
Mężczyzna popatrzył uważnie. Wyjął z kieszeni zwitek banknotów. Powoli położył na stoliku banknot stuzłotowy. Kozicki uśmiechnął się bezczelnie.
– Zupełnie zapomniałem. Jeżdżę gablotą, nie tramwajami.
Mężczyzna zapiął kożuch i schował papierosy.
– A ja zapomniałem ci powiedzieć, że nie jestem z Caritasu – odpowiedział i wyszedł.
– Można się potargować? – zażartował Tom.
– Dowcipy zachowaj dla swojej pelargonii.
– Co pan robił przedtem?
– Przedtem to przestałem chodzić do kościoła, bo nie lubię się spowiadać, panie Kreczet – odparł niegrzecznie Kozicki.
– A potem?
– Potem to mnie spowiadali.
– Za co?
– Za niewinność.
– Do widzenia.
– Tu radzę nie używać tego zwrotu, proszę pana – zaakcentował drwiąco strażnik.
– To zła wróżba.
– Mam brata – odpowiedział powoli Tom. – Jest hydraulikiem. Razem z fuchami ma osiem. Ledwie skończył siedem klas. A ja nawet studiowałem.
– Piękny zawód. Dostaniesz siedem plus prowizję. Wiesz, dlaczego siedem, a nie osiem? – zawiesił głos mężczyzna. – Bo byłeś w tym kraju głupszy od brata.
– Był taki człowiek, który twierdził, że jeśli pod bramą dużej kamienicy codziennie rzuci pani skórkę od banana, potkną się na niej ci sami ludzie.
– Pechowcy?
Pokręcił przecząco głową.
– Ofermy. Ci, co gubią klucze, łykają ości i nie mają szczęścia do interesów.
To już wszystkie cytaty.
11 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne




