Cytaty
Ja się nie zadaję z kryminalistami. Mój fach to zawód pokrewny miłości. Tyle że za duże pieniądze.
Jaki tam chłop był, to był, ale był (…). A bez chłopa ciężko (…).
U królów punktualność jest grzecznością, ale u ciebie obowiązkiem (…).
– Gdzie, baranie? Gdzie ci się tak spieszy?! – krzyknął ostro [milicjant]. – Daj mu dwie stówy – polecił koledze, wskazując Borewicza.
Do samochodu podszedł drugi, dużo młodszy, funkcjonariusz.
– Dokumenty proszę – zasalutował. Borewicz opuścił szybę.
– Zapiszcie sobie mój numer rejestracyjny (…) – a sierżant niech się jutro zgłosi o ósmej do naczelnika Kowalczyka. I niech mu sam opowie, jak odzywa się do kierowców. (…)
Milicjant stał przez chwilę, patrząc za oddalającym się wozem. W końcu odwrócił się do kolegi.
– Wiesz, co mi powiedział ten twój baran?
– Co? – burknął sierżant.
– Jutro rano. Dywan u starego.
– Paser, złodziej, kieszonkowiec… – zaczął przedrzeźniać [Borewicz]. – Czy ja nie mógłbym prowadzić raz śledztwa przeciwko wysokiej blondynce o niebieskich oczach? – rozmarzył się.
Można być skurwysynem, ale złodziejem trzeba być uczciwym.
[Borewicz] Złagodniał, widząc płaczącą dziewczynę. Jak rasowy glina chciał jednak wydobyć z niej wszystkie informacje.
Gdzie jest? Kto go ma? Adres. Nazwisko. Ale już, bo drewniana jesionka jest tańsza niż to palto.
Borewicz podniósł głowę znad książki.
– Niech pan posłucha. – Zaśmiał się znowu. – Szczęście żonatego mężczyzny zależy od liczby kobiet, których nie poślubił.
Znowu wybuchnął śmiechem. Zubek z dezaprobatą pokręcił głową.
– Współczuję pańskiej przyszłej żonie.
No to cyk… powiedział budzik do zegara.
– Mówi, że ważna sprawa. Starszy gość, kresowiak. Tak śmiesznie zaciąga. Przyjmiecie, czy spławić?
– Kołduny umie robić? – zażartował Sławek.
W słuchawce na chwilę zaległa cisza.
– Nie, na kołtuna nie wygląda… – padło z drugiej strony.
Po to się pan fatyguje tutaj nad ranem? Troska socjalistycznej władzy o pożycie erotyczne par niepoślubionych?
Kiedy przeszedł parę kroków dalej, dogonił go jakiś mężczyzna.Delikatnie złapał za ramię, dając do zrozumienia, że ma coś na sprzedaż. Ukradkiem pokazał bilety. (…)
– Para za stówę – powiedział ściszonym głosem konik.
Borewicz sięgnął do kieszeni, szukając pieniędzy. Nic nie znalazł. Rozbawiła go ta sytuacja.
– Nie mam drobnych. Ale może pojedziemy tu do komendy, to pożyczę od kogoś z kolegów – powiedział poważnie.
– Wiesz, co ci powiem?! – krzyczał Michał do Celiny w szatni. – Takich ładnych jak ty jest na pęczki, a najwięcej w nocnych barach nad ranem. I to nawet za złotówki. Do KOC-a i tak się nie dostaniesz.
Celina spojrzała pytająco.
– Kurewska obsługa cudzoziemców – wyjaśnił.
To już wszystkie cytaty.
14 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



