Joanna Fabicka
Cytaty
Mały na mój widok wyraźnie się ożywił i klaszcząc w pulchne łapki, zawołał:
– Dantyta, zodziej, lajel! – Co oznaczało: bandyta, złodziej, frajer.
– Zasypia tylko przy obradach sejmu – wyjaśniła Elka, usprawiedliwiając jego karygodny w tym wieku słownik.
Mamy stacjonować w starożytnym Babilonie. Polscy dowódcy twierdzą, że żołnierze są znakomicie przygotowani do służby w terenie pustynnym. Na wyposażeniu polskich wojsk są kosiarki do trawy i wentylatory sufitowe. Uczą ich też podstawowych pytań w języku arabskim: „Czy napijesz się ze mną polskiej wódki?”, „Czy mogę prosić do tańca pańską żonę?”, „Którędy do domu publicznego?”. Jestem dumny, że jestem Polakiem!
Gdyby nie faceci, kobiety byłyby grube i szczęśliwe.
– Miłość zobowiązuje. Wiesza ci kamień u szyi. – Tak kiedyś mama streściła swoje poglądy na temat tego najwznioślejszego uczucia, wynoszącego ludzkość ponad królestwo zwierząt.
Kasica dostała pracę w teatrze jako statysta na dochodne i czasem nawet pojawiała się na scenie, sprzątając po wieczornym przedstawieniu.
W Komisji Śledczej nastąpiła nieoczekiwana zmiana aktorów pierwszoplanowych i się pogubiłem. Myślałem, że z tym telewizyjnym śledztwem będzie tak samo, jak z telenowelami, gdzie po opuszczeniu nawet stu odcinków, nadal jesteś na czasie, bo oprócz przejścia z jednego pokoju do drugiego, nic się nie wydarzyło. Tu jednak dramaturgia przypomina prawie Matrixa. Przesłuchiwani okazują się przesłuchującymi, winni niewinnymi, niewinni winnymi, a mężczyźni kobietami i na odwrót. Podobno są już zapisy do tej komisji na rok naprzód, a w partiach ciągną zapałki, kto zasiądzie. Wiadomo, pokazać się w TV to jak wygrać los na loterii. Może potem i jakaś rola w filmie się znajdzie? Można też bezkarnie nabluzgać, komu tylko się żywnie podoba, nawet premierowi. Zresztą on też nie pozostaje dłużny.
– Może zrobisz swoją popisową sałatkę z krewetek? – spytała mama, jak zwykle starając się zwalić na kogoś czarną robotę.
Otworzyłem lodówkę i przygniótł mnie bezkres arktycznego pustkowia. Na najniższej półce spoczywały resztki arbuza obok nie mniej przywiędłej papryki. Oprócz tego mieliśmy tylko musztardę i zupki w proszku.
– Nie ma krewetek – odpowiedziałem zrezygnowany. – Mogę zaserwować jedynie wrzątek z Knorrem.
Całe szczęście, że w mamie wzburzyła się feministyczna krew, bo jeszcze chwila, a miałbym w mieszkaniu nieodżałowanej Adeli agencję. I to wcale nie detektywistyczną. Mama zagoniła dziewczyny do kuchni i zrobiła im szybkie pranie mózgu. Grzmiała, żeby nie pozwoliły traktować się jak towar, a na koniec dała im ulotkę Centrum Praw Kobiet. Kiedy szły przez podwórko i ich szef klepnął jedną w tyłek, ta zagroziła, że pozwie go za molestowanie seksualne w pracy. Facet zbaraniał.
– Ale przecież teraz masz wolne… – wybełkotał.
(…) jak, do licha, można zrobić szpagat bez wizyty na pogotowiu?
– Mamo (…) opuszczaj wieczorem, na miłość boską, żaluzje w łazience. Albo przynajmniej sprzedawaj bilety tej połowie osiedla, która ściąga tłumnie w porze twojej kąpieli.
Seks i inne przykrości
Już pewnie nie będę mógł poświęcać swojemu pamiętnikowi tyle uwagi, ile bym chciał. Mam mnóstwo nauki, a na zajęciach mało kumam. To u nas na roku norma. Gdy pierwszy raz zobaczyłem wykładowców, miałem poważne obawy, czy zdążymy przerobić choć jeden semestr, nim zejdą. Średnia wieku wynosi chyba siedemdziesiąt lat! Co prawda zawsze znajdowałem wspólny język ze staruszkami, ale ci tutaj ze swoją swoiście pojętą beztroską i nieumiejętnością rozwijania myśli w jednym sprecyzowanym kierunku wprowadzają permanentny chaos w naszych umysłach. Doszedłem do wniosku, że powinniśmy się nazywać raczej Wydziałem Produkcji i Dezorganizacji Filmowej.



