– Może zrobisz swoją popisową sałatkę z krewetek? – spytała mama, jak zwykle starając się zwalić na kogoś… — Joanna Fabicka
– Może zrobisz swoją popisową sałatkę z krewetek? – spytała mama, jak zwykle starając się zwalić na kogoś czarną robotę.
Otworzyłem lodówkę i przygniótł mnie bezkres arktycznego pustkowia. Na najniższej półce spoczywały resztki arbuza obok nie mniej przywiędłej papryki. Oprócz tego mieliśmy tylko musztardę i zupki w proszku.
– Nie ma krewetek – odpowiedziałem zrezygnowany. – Mogę zaserwować jedynie wrzątek z Knorrem.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Ech… życie. Kręci się w kółko wokół tego samego schematu. Kolejne pokolenia się zakochują i nic nie uchroni ich przed popełnieniem błędów ojców, którzy popełniali błędy swoich ojców, i tak aż do początku świata, kiedy to Adam okazał się pierwszym frajerem i zaufał kobiecie, skazując tym samym ludzkość na życie w wiecznym cierpieniu.
Ja tam nie chcę być złym prorokiem, ale Elce chyba mało co pomoże. Złogów ma pod dostatkiem i tylko silna depresja mogłaby ją nieco odchudzić.
Kiedy już zrobiliśmy sobie prowizoryczne legowisko, Łucja kazała mi zamknąć oczy.
– Zmywam makijaż. Za żadne skarby nie możesz mnie bez niego zobaczyć! – ostrzegła.
Przez moment przestraszyłem się, że tak naprawdę wygląda jak Shrek albo Oleksy i tylko rano naciąga ludzką maskę. Ale zaraz potem przypomniałem sobie, że kobiety mają prawdziwego świra na tym punkcie. Zawsze myślą, że jak się nie umalują, to facet ich nie pozna. Tymczasem mężczyzna rzadko kiedy patrzy powyżej kobiecego biustu.

