Zanim przewróciliśmy dom do góry nogami, pani H. wysłała mnie do apteki. Recepta miała pieczątkę „pilne”… — Joanna Fabicka
Zanim przewróciliśmy dom do góry nogami, pani H. wysłała mnie do apteki. Recepta miała pieczątkę „pilne”. Była straszna kolejka, ale podszedłem do okienka, mówiąc zniecierpliwionemu tłumowi: „Nagły wypadek”. Farmaceuta wziął receptę, przeczytał uważnie i powiedział:
– Uuu! Faktycznie nieprzyjemne. Mam lepszy środek. Teraz już po dwóch dniach pozbędziesz się owsików.
Nagle zrobiło się wokół mnie bardzo dużo miejsca. Poczułem się jak chory na AIDS w rejonowej przychodni. Usiłowałem tłumaczyć, że to nie dla mnie, ale jakaś pani powiedziała:
– Teraz to się nie ma co wstydzić, trzeba było dbać o higienę.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Ciągle muszę znosić jej docinki. Jest taka gruboskórna…
Wiem, bo kiedyś położyłem jej na krześle pinezkę i nic nie poczuła!
Ciągle żyję, ale nie jestem tak naiwny, żeby sądzić, że będzie to trwało wiecznie.
W szkole poszedłem do pokoju nauczycielskiego, przeprosić, że zawiodłem ich nadzieje i nie wystartowałem w konkursie poetyckim. Wydawali się pełni zrozumienia. Matematyk powiedział, głaszcząc mnie po włosach:
– I dzięki Bogu!
A potem wytarł sobie rękę chusteczką higieniczną.

