Cytaty
Ciągle muszę znosić jej docinki. Jest taka gruboskórna…
Wiem, bo kiedyś położyłem jej na krześle pinezkę i nic nie poczuła!
Ciągle żyję, ale nie jestem tak naiwny, żeby sądzić, że będzie to trwało wiecznie.
W szkole poszedłem do pokoju nauczycielskiego, przeprosić, że zawiodłem ich nadzieje i nie wystartowałem w konkursie poetyckim. Wydawali się pełni zrozumienia. Matematyk powiedział, głaszcząc mnie po włosach:
– I dzięki Bogu!
A potem wytarł sobie rękę chusteczką higieniczną.
Wróciłem właśnie z wiecu przedwyborczego kompletnie zdezorientowany politycznie. Tłum przewalał się od jednej ambony do drugiej, każda była oklejona hasłami w stylu: „Z lewicą na lewo”, „Z prawicą na prawo”, „Z Partią Przyjaciół Piwa zygzakiem”. „Teraz my, teraz wy, teraz oni!” A teraz to już zupełnie nie mogę się połapać, kto jest kto. Rozpoznałem tylko tego posła, który został niedawno dźgnięty nożem, a potem nie chciał ujawnić sprawcy, mówiąc, że jego dźgnięty brzuch, tak jak i jego macica, należy do niego.
Wyrzuciłem te cholerne śmieci mimo sugestii mamy, że za parę dni same sobie pójdą. Jej poczucie humoru wyciągnęłoby z trumny umarlaka.
Nie wiem tylko, czy w razie ataku sprostam pokładanym we mnie nadziejom. Nie jestem przecież Olbrychskim, żeby sobie dać radę z bandą rozwydrzonych porywaczy!
(…) teraz tv z każdego zrobi gwiazdę. Nie trzeba być kimś specjalnym.
Mama zwariowała. Odwołuje wszystkie spotkania grupy wsparcia i całe dnie siedzi przed tv, oglądając reality show, jakąś Nagą prawdę. Powtarza w kółko „oburzające” i „fascynujące”. Uważam, że nie ma to nic wspólnego z prawdziwym życiem.
Ale zniosę wszystko, żeby zostać kimś. Nie tak jak mój ojciec – wieczny nieudacznik. Nie potrafi nawet dopilnować własnej fryzury. Zostało mu już tylko dwanaście włosów na głowie. Myśli, że jak je tapiruje, to tego nie widać.
Mamę interesuje tylko feminizm, kino modernistyczne i Susan Sontag, jedyna, jej zdaniem, pisarka zasługująca na literackiego Nobla. Od czasu gdy przeczytała w jakiejś gazecie, że odeszła od własnego męża i syna, żeby zostać narzeczoną jakiejś fotografki – mama stała się nie do zniesienia. Ciągle się odgraża, że zrobi to samo. Mężczyźni są według niej źródłem wszelkich utrapień.
O bogowie, o Szekspirze i Ibsenie, miejcie mnie w swojej opiece!!! Znów będę musiał wykraść ojcu butelkę nervosolu!
Wiem, że z Chaplinem nie mogłem się równać. On miał naprawdę trudne dzieciństwo. Ojciec go porzucił, a matka wylądowała w domu wariatów. Ale, z drugiej strony, nigdy nie wiadomo, kiedy los i dla mnie okaże się łaskawy.
Przeprosiłem ją za mój niewyparzony język, a ona przyznała, że nie powinna mnie wciągać w tę historię. Potem naprawiłem jej wisiorek. Poszukałem w radiu stacji z dobrą muzyką. Zrobiło się bardzo romantycznie i już mieliśmy się pocałować, kiedy radio zachrypiało i rozległ się głos: „A teraz pomódlmy się. Ojcze nasz, któryś jest w niebie…” Odskoczyliśmy od siebie przerażeni. Nie będziemy się przecież całować przy Radiu Maryja!
(…) spokojnie poszedłem do jadalni na pogadankę. Czekała tam już na nas pobudzona kobieta z obłędem w oczach i gruby kapitan policji. Co rusz nerwowo pochrumkiwał.
– Ten tego… kapitan… pszczalski. Drogie dzieci, wiecie już zapewne, jakie zagrożenie niesie ze sobą narkotyk… ten tego. Aby z tym walczyć, należy o tym mówić i uświadamiać. Taaa… uświadamiać. A więc… narkotyki niosą ze sobą wielkie zagrożenie.
Czekaliśmy na dalszy ciąg, a kapitan szukał czegoś nerwowo w notatkach. Wreszcie wyjął fotografię jakiegoś muchomora:
– Oto grzyb halucynogenny. Rośnie w lasach liściastych, ten tego… Najlepiej zbierać go wczesną jesienią, obgotować w małej ilości wody i pić, ten tego… wywar.
Co gorliwsi uczniowie zaczęli notować. Ciągnął tak jeszcze z godzinę, omawiając szczegółowo cykl produkcyjny polskiej heroiny, a na koniec przedstawił nam dziewczynę:
– Tak wygląda osoba uzależniona od narkotyków.
Osoba nic nie powiedziała, może dlatego, że tymczasem głęboko zasnęła. Kapitan, widząc, że główny atut wymyka mu się z rąk, zaczął w panice grzebać po kieszeniach munduru. Wreszcie, żeby zwiększyć atrakcyjność pogadanki, rzucił na stół garść fabrycznie zapieczętowanych torebek:
– Oto próbki różnych narkotyków: marihuana, haszysz, amfetamina… kokainy niestety nie ma, bo w naszej komendzie wyczerpały się fundusze na zakup dowodów rzeczowych… ten tego.
Wszyscy rzucili się oglądać te cudeńka i nagle zrobił się niezły meksyk! Między kapitanem a jego podopieczną wybuchła awantura. Znienacka przebudzona dziewczyna zaczęła wykrzykiwać, że dość już ma udawania narkomanek, ofiar gwałtów i żon mafii i jak nie podniosą jej pensji, to mogą ją w dupę pocałować! Albo sami udawać margines i prostytutki! Kapitan spanikował, ale i tak nikt na niego nie zwracał uwagi, bo stało się coś jeszcze gorszego: Ktoś ukradł wszystkie próbki!!!
Wcale nie jestem egoistyczny, tylko dbam o własne interesy. To się nazywa asertywność.
Poszedłem do dyżurki pielęgniarek, żeby wykazały troskę o mnie. Nie mierzono mi temperatury od dwóch godzin! Niestety, trafiłem właśnie na kolejny odcinek Na dobre i na złe.
– Dziecko, spadaj. Nie widzisz, że mamy szkolenie, jak się obchodzić z pacjentami?
Na szczęście źle obliczyła odległość i spadła z tapczanu. Będę musiał potem sprawdzić, czy nie powstał pod dywanem jakiś krater.
Seks i inne przykrości
Zanim przewróciliśmy dom do góry nogami, pani H. wysłała mnie do apteki. Recepta miała pieczątkę „pilne”. Była straszna kolejka, ale podszedłem do okienka, mówiąc zniecierpliwionemu tłumowi: „Nagły wypadek”. Farmaceuta wziął receptę, przeczytał uważnie i powiedział:
– Uuu! Faktycznie nieprzyjemne. Mam lepszy środek. Teraz już po dwóch dniach pozbędziesz się owsików.
Nagle zrobiło się wokół mnie bardzo dużo miejsca. Poczułem się jak chory na AIDS w rejonowej przychodni. Usiłowałem tłumaczyć, że to nie dla mnie, ale jakaś pani powiedziała:
– Teraz to się nie ma co wstydzić, trzeba było dbać o higienę.
Na dole cała rodzina siedziała już przy stole. Wszyscy się uśmiechali jak nienormalni.
To już wszystkie cytaty.
20 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



