W szkole poszedłem do pokoju nauczycielskiego, przeprosić, że zawiodłem ich nadzieje i nie wystartowałem w… — Joanna Fabicka
W szkole poszedłem do pokoju nauczycielskiego, przeprosić, że zawiodłem ich nadzieje i nie wystartowałem w konkursie poetyckim. Wydawali się pełni zrozumienia. Matematyk powiedział, głaszcząc mnie po włosach:
– I dzięki Bogu!
A potem wytarł sobie rękę chusteczką higieniczną.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Ciągle muszę znosić jej docinki. Jest taka gruboskórna…
Wiem, bo kiedyś położyłem jej na krześle pinezkę i nic nie poczuła!
Ciągle żyję, ale nie jestem tak naiwny, żeby sądzić, że będzie to trwało wiecznie.
Wróciłem właśnie z wiecu przedwyborczego kompletnie zdezorientowany politycznie. Tłum przewalał się od jednej ambony do drugiej, każda była oklejona hasłami w stylu: „Z lewicą na lewo”, „Z prawicą na prawo”, „Z Partią Przyjaciół Piwa zygzakiem”. „Teraz my, teraz wy, teraz oni!” A teraz to już zupełnie nie mogę się połapać, kto jest kto. Rozpoznałem tylko tego posła, który został niedawno dźgnięty nożem, a potem nie chciał ujawnić sprawcy, mówiąc, że jego dźgnięty brzuch, tak jak i jego macica, należy do niego.

