– Tam jest francuski, jednego słowa nie znam po francusku! – Owszem, znasz. Pardon. I siurpryza. To pochodzi… — Joanna Chmielewska
– Tam jest francuski, jednego słowa nie znam po francusku!
– Owszem, znasz. Pardon. I siurpryza. To pochodzi z francuskiego, la surprise…
– Siurpryzę to mi właśnie moje dzieci zrobiły!
s. 37Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– O rany, nie możesz zgadnąć? Nie dość, że masz Tiaret, Mahdię i coś na Sou, to jeszcze Wąwóz Małp! Nie wiesz, gdzie może być Wąwóz Małp? (…)
– Wąwóz Małp może być wszędzie (…). Wolałabym już Wąwóz Słoni albo Wąwóz Tygrysów, albo Wąwóz Krokodyli…
– Co ci za różnica, małpy czy krokodyle?
– Nie ma takiego miejsca [w Afryce], gdzie by nie było małp. A krokodyle i tygrysy są tylko gdzieniegdzie. Łatwiej byłoby zgadnąć. Na razie widzę dwa sposoby.
– No? Jakie?
– Jeden, to kawałek po kawałku obejrzeć wszystkie mapy wszystkich krajów arabskich świata. A drugi, to sprawdzić w znaczkach dziadka, na czym są takie same robaczki…
s. 18
– Czy te osiem tysięcy pięćset to dużo, czy mało?
– Właśnie w tym rzecz, że to jest bardzo dużo – powiedział pan Roman melancholijnie i westchnął. – Jak na nasze kontrakty, jest to suma wprost niespotykana. Najwyższe uposażenia, i to po paru latach pracy w Algierii, dochodzą do siedmiu i pół tysiąca. Osiem i pół to wręcz Kanada i Eldorado. Potworne.
– Masz źle w głowie? – zdziwiła się pani Krystyna. – Martwisz się, że ci dają dużo pieniędzy?
– A czy ty masz pojęcie, czego oni ode mnie żądają za te pieniądze?
– Czego? Przecież chyba nie występów w operze?!
– Nie wiem, czy bym nie wolał występować w operze, bo tego umieć nie mam żadnego obowiązku.
s. 39
– Żeby szukać skarbu w Algierii, trzeba się tam dostać (…). Masz na to jakiś sposób? (…)
– Mam – powiedział [Pawełek] uroczyście. – Otóż mam. No, prawie mam. Znaczy, możliwe, że mógłbym mieć.
s. 19

