Brydże Helenka bardzo lubiła, bo roboty przy tym było niewiele, a zawsze wszyscy tak się śmiesznie kłócili… — Joanna Chmielewska
Brydże Helenka bardzo lubiła, bo roboty przy tym było niewiele, a zawsze wszyscy tak się śmiesznie kłócili. Na okrzyk: „I po cholerę wyszłaś spod króla?!”, Helenka nieodmiennie chichotała za drzwiami, świetnie się bawiąc. Rzeczywiście, po co ona spod tego króla wyszła, może by jaki tytuł książęcy dostała, albo chociaż naszyjnik z diamentów, wszak metresy królewskie niezłe zyski z tych swoich królów ciągnęły. Czego wyszła, źle jej było? Albo: „siedział na gołej damie”, toż to wprost piękne! Wcale nie chciała wracać do domu, brydżowych kłótni mogła słuchać do rana.
s. 32Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wcale nie było pewne, czy myśli o rozwodzie Jola sama nie podsunęła mu dyplomatycznie, aczkolwiek do romansu Karol się nie rwał. Gdyby miał ratować morskich odmętów Jolę i karty kredytowe, gwarantowanie rzuciłby się ku kartom. Na szczęście pływać Jola umiała…
s. 79
(…) do gabinetu Karola wślizgnął się przez uchylone drzwi Pucuś. Jak każdy kot, był indywidualnością i miał swoje prywatne upodobania. Lubił papier.
Pucuś, rzecz jasna, napisu na kartce nie czytał, ale obwąchał ją (…). Po czym spróbował wziąć w zęby, co na gładkim, śliskim blacie okazało się niemożliwe. Pomógł sobie łapką i przesuwał papier tak długo, aż (…) kartka spłynęła na podłogę.
(…) zeskoczył za nią i pomiętosił ją pazurami, wdeptując w dywan, dzięki czemu przestała być taka obrzydliwie gładka i pozwoliła się chwycić zębami. Promieniując zadowoleniem, kot wymaszerował z gabinetu z pomiętym nieco kawałkiem papieru w pyszczku i poszedł do siebie, to znaczy na dużą (…) poduchę (…). Tam oddał się szczytowej przyjemności, polegającej na ponownym deptaniu i delikatnym naddzieraniu, to ząbkami, to pazurkiem. Cichutkie trzaski i szelesty wprawiały go w stan upojenia.
s. 137
Konrad jej [Justynie] się spodobał od pierwszej chwili, ale samo podobanie to nie było wszystko. Spodobać się jej mógłby piękny koń, piękny obraz, piękny budynek… Nie poleci wszak do łóżka z koniem ani, tym bardziej, z obrazem czy budynkiem!
s. 237

