Walka, żeby nie powyginać sobie kręgosłupa, kosztowała mnie bardzo wiele w mym dorosłym życiu (…). Nie ma… — Jerzy Stuhr
Walka, żeby nie powyginać sobie kręgosłupa, kosztowała mnie bardzo wiele w mym dorosłym życiu (…). Nie ma przecież dwóch moralności. Nie można nie zgadzać się z władzą i brać od niej talon na samochód, prawda? (…) Rozwodzić się parokrotnie i jednocześnie manifestować postawę wierzącego katolika, w czasie wizyt Papieża przede wszystkim. Źle mówię: można, ale człowiek tak postępujący nigdy już nie będzie wiarygodny. Jeżeli mi ktoś w tej chwili krzyknie: „Ty głupku, tylko krowa nie zmienia poglądów”, odpowiem z pełną świadomością: „Jeżeli w tym kraju już tylko krowy wykazują się stałością poglądów, to chcę nią być i proszę od tej chwili nazywać mnie Szeketegestukhea”.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Jak pomnę, od najmłodszych lat pełnej świadomości zawsze to, co zauważałem wokół siebie, co przeżywałem, na co reagowałem w naszej rzeczywistości, budziło we mnie raczej śmiech niż gniew i troskę.
To, co najgroźniejsze w byciu aktorem, co ja nazywam „błazeńskim schorzeniem”. (…) zasadza się na tym, że jeśli pewien typ zachowania i stworzonej przez aktora osobowości został zaakceptowany i polubiony przez publiczność, aktor zaczyna z próżności, dla własnej wygody, aby być dalej lubianym, przenosić ten typ zachowania na życie. I tu zaczyna się błazeństwo – choroba. Młodzi adepci aktorstwa, uważajcie, połykając szlachetnego bakcyla teatru, połykacie go z wirusem próżności. Zacznijcie z nim walczyć już teraz! Ulotkę tej treści proponuję rozdawać w czasie egzaminów wstępnych do szkół teatralnych.
Wczoraj, to jest 10 listopada 1989, runął mur berliński. (…) Jakże pragnę, aby mur runął również we mnie. Przecież te wszystkie lęki, kompleksy prowincjusza, niedouczenie, podejrzliwość, totalne zastraszenie – to właśnie jest mój mur.

