Przychodzi mu na myśl (i to go najbardziej boli), że na próżno męczył się i harował, że w ogóle był na… — Ivo Andric

Przychodzi mu na myśl (i to go najbardziej boli), że na próżno męczył się i harował, że w ogóle był na błędnej drodze, że jego synowie i pozostała „młódź” mają rację, że istotnie nadchodzą czasy nieobliczalne, a raczej o jakichś nowych miarach i obliczeniach; w każdym razie jego rachuby okazały się błędne a miary za krótkie. Tak, to tak – powiada sobie w duchu gospodarz Pawle – tak to, tak uczę się, każą pracować i ciułać, nakazuje to cerkiew i władze, i twój wrodzony rozsądek. Słuchasz, ostrożnie postępujesz i sprawiedliwie żyjesz, a właściwie nie żyjesz, ale harujesz, składasz grosz do grosza i trapisz się, tak że całe życie na tym ci schodzi. Aż nagle wszystko wywraca się do góry nogami i przychodzą czasy, gdy ludzie drwią z rozsądku, zamknięta cerkiew milknie, a miejsce praworządności zajmuje pospolita przemoc, tracą ci, co uczciwie i krwawo się dorabiali, a próżniacy i gwałciciele zbijają fortuny. I nikt nie uznaje twych wysiłków ani nie ma kto pomóc ci i poradzić, jak bronić swojej krwawicy. Jakże to? Czy to możliwe?

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki