Życie miało obrzydliwie gorzki smak, czułem jak życie mnie wyłącza i odrzuca (…) Ach gdzie bym tylko… — Hermann Hesse
Życie miało obrzydliwie gorzki smak, czułem jak życie mnie wyłącza i odrzuca (…) Ach gdzie bym tylko spojrzał, dokąd tylko skierowałbym myśl, nigdzie nie czekała na mnie radość, nikt mnie nie przywoływał, nic mnie nie nęciło, wszystko czuć było zgniłym zużyciem, zgnitym połowicznym zadowoleniem, wszystko było stare, zwiędłe, szare, rozlazłe, wyczerpane do dna. Mój Boże, jakże to było możliwe? Jak mogło się to stać ze mną, uskrzydlonym młodzieńcem, poetą, przyjacielem Muz, obieżyświatem, żarliwym idealistą? Jak mogło mnie nawiedzić, skradając się powoli, to porażenie, ta nienawiść do siebie i wszystkich, to zahamowanie wszelkich uczuć, to głębokie, złe zniechęcenie, to obrzydłe piekło pustki serca i rozpaczy?
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Żyje jeszcze i chodzi gdzieś po świecie na swoich umęczonych nogach, w górę i w dół po schodach obcych domów, gdzieś tam gapi się na wyfroterowane posadzki i starannie pielęgnowane arakuarie, w ciągu dnia przesiaduje w bibliotekach, noce spędza w knajpach albo leży na wynajętym tapczanie i wsłuchuje się w żyjący za oknem świat i ludzi i wie, że jest wykluczony z tego wszystkiego, jednak się nie zabija, gdyż resztka wiary powiada mu, że cierpienia tego musi w sercu zakosztować do końca i że na to cierpienie musi umrzeć.
Życie ciska wokół siebie tak zwaną rzeczywistością, wspaniałym kalejdoskopem świata, pozwala na to, by po Haendlu następował odczyt o sposobie fałszowania bilansu w średnich zakładach przemysłowych, z czarodziejskich dźwięków orkiestry czyni odrażającą zawiesiną tonów, a swoją technikę, zapobiegliwość, swą straszną nędzę i próżność wsuwa wszędzie między idee a rzeczywistość, między orkiestrę a ucho. Całe życie jest takie, mój mały i musimy je takim pozostawić, a jeśli nie jesteśmy głupcami, to musimy się z tego śmiać. Ludziom pańskiego pokroju stanowczo nie przystoi krytykować radia lub życia. Niech się pan nauczy brać serio, to co jest tego warte, a z reszty niech się pan śmieje!
Zrozumiałem wszystko, zrozumiałem Pabla, Mozarta, gdzieś za plecami słyszałem jego straszliwy śmiech, wiedziałem, że w mojej kieszeni są setki tysięcy układów gry życiowej, wstrząśnięty, przeczuwałem jej sens, byłem zdecydowany rozpocząć ją raz jeszcze, raz jeszcze zakosztować jej męki, raz jeszcze i wiele razy przejść piekło mojej duszy. Kiedyś będę lepiej grał w tę grę z figurkami. Kiedyś nauczę się śmiać. Czekał na mnie Pablo. Czekał na mnie Mozart.

