– Skąd się wzięło słowo sachar? – zapytałam ojca po rosyjsku. – Od Sahary. Jest taka pustynia w Afryce… — Helena Amiradżibi-Stawińska

– Skąd się wzięło słowo sachar? – zapytałam ojca po rosyjsku.

– Od Sahary. Jest taka pustynia w Afryce. Ogromna pustynia, na której nic nie rośnie, bo cała jest z białego piasku. Ten piasek to właśnie cukier, czyli po rosyjsku sachar. W Afryce deszcze padają bardzo rzadko, ale wtedy cukier się topi, a potem, w upale, schnie i powstają wielkie cukrowe głazy... Biada wędrowcowi, który zapuści się na pustynię, w chwili gdy zaczyna się burza piaskowa. Wiatr podnosi całe chmury cukrowego piasku. Cukier skrzypi mu w zębach, zalepia nos i oczy... Niewolnicy-Murzyni pracują tam w straszliwym upale: Ładują piasek cukrowy do worków i wysyłają do różnych krajów. A dla tych, co lubią pić herbatę na prikusku, tną cukrowe głazy na kostki specjalnymi tarczami.

– Czy ta Sahara nie leży w Rosji? – zdziwiłam się.

– Nie... Jeszcze nie – odparł ojciec.

– To dlaczego jej nazwa pochodzi z rosyjskiego sachar? Ojciec zastanawiał się chwilę.

– Bo większość, a może nawet wszystkie nazwy wymyślili Rosjanie – powiedział z dziwnym uśmieszkiem. – Im szybciej to sobie przyswoisz, tym łatwiej ci będzie iść przez życie.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0