(...) i wbrew pozorom wcale nie pogardzała tak bardzo mężczyznami, których nazywała swoimi klientami. W… — Graham Masterton
(...) i wbrew pozorom wcale nie pogardzała tak bardzo mężczyznami, których nazywała swoimi klientami. W większości byli nieśmiali i potulni, cuchnęło im z ust i mieli poplamione moczem obszerne szorty. Tylko nieliczni byli brutalni i pijani i drapali ją po twarzy zarostem. W gruncie rzeczy zajmowali jednak bardzo niewielką część jej ciała, tylko usta i pochwę, kilka centymetrów sześciennych, które wynajmowała, żeby móc zapłacić za czynsz, jedzenie i eksploatację swojego forda (który czekał na wymianę skrzyni biegów). Resztę zachowywała dla siebie. Kiedy ktoś pytał ją o prostytucję, odpowiadała: „Mężczyźni sprzedają swoje ciała i umysły bankom i towarzystwom ubezpieczeniowym od rana do wieczora, sześć dni w tygodniu, przez całe życie. Ja oddaję moje ciało tylko na dwadzieścia minut, a potem robię, co chcę: idę na spacer, wypijam drinka, spotykam przyjaciół. I kto tu się bardziej prostytuuje?”
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Znasz to miasto lepiej ode mnie. Gdzie się nie obejrzysz, chrześcijanie i lwy. Chrześcijanie i lwy. Ale zaczyna brakować pieprzonych chrześcijan.
– Jesteś moim bratem. Jak mógłbym cię zostawić?
– Muszę sam wziąć odpowiedzialność za to, co robię. Muszę popełniać swoje własne błędy. Jeśli będę cierpiał, trudno. Jeśli napiszę nową książkę i krytycy ją schlastają, będę musiał się z tym pogodzić i postarać się napisać lepiej następną.
(...) trzeba żyć pełną piersią, bo nazajutrz pod twoimi stopami może rozstąpić się ziemia albo pijany klient może poderżnąć ci brzytwą gardło.

