– Widzisz, chcę znaleźć spokojne, niewielkie miejsce we Francji, ale nie chcę zostać ani Francuzem, ani… — Éric-Emmanuel Schmitt
– Widzisz, chcę znaleźć spokojne, niewielkie miejsce we Francji, ale nie chcę zostać ani Francuzem, ani Europejczykiem. Chcę tylko mieć papiery. Przecież mentalności nie zmienię, co?
– Chodzi ci o mentalność europejską? – Dokładnie. Jestem zbyt miły, łakomy i zbyt prosty. Kocham życie, kocham pokój. Nie umiem, jak oni – kochać wojny. – Żartujesz? – Tylko popatrz, przyjacielu. Europejczycy uwielbiają mordowanie, przepadają za bombami i zapachem prochu. Dowód? Co trzydzieści lat wojują, bo nie mogą już wytrzymać. Nawet w czasach pokoju słuchają tylko muzyki wojskowej. Kiedy werbel wybrzmiewa, a trąbka gra ich hymny narodowe, mają oczy pełne łez. Stary, płaczą i tak się rozmazują, jakby słuchali piosenki miłosnej. To przecież jasne – kochają wojnę, walkę i podbój. A wiesz, dlaczego Europejczycy wojują, zabijają innych i siebie? Z nudów! Dlatego, że nie mają ideałów. Idą na wojnę, by wyrwać się z gówna, by zapomnieć o rozpaczy, by się zregenerować. – Przesadzasz. W Europie nie było wojny od sześćdziesięciu lat. – No właśnie! Za bardzo oddalili się od wojny. Młodzi myślą dziś o samobójstwie, a i starsi szukają sposobu na to, jak się rozstać z życiem.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Tato, czy myślisz, że sny mają jakiś sens? – Oczywiście, synu. Sny nie mówią nam o tym, co się zdarzy, ale o tym, co dzieje się teraz. Nie mówię o przyszłości, ale odkrywają teraźniejszość, dokładniej niż wszelka myśl. Twoje sny podpowiadają ci, kim jesteś, zwłaszcza po dniu, który zamącił ci w głowie i zdruzgotał, zmuszając do obowiązków i do podporządkowania się regułom. Życie na jawie pogrąża nas w niebycie, bowiem rozprasza nas i każe patrzeć na innych. Tylko sen odsłania nas takich, jacy jesteśmy naprawdę.
Poza tym każdy miał inne zdanie. Jakże mogło być inaczej? Różniliśmy się między sobą. Co więcej: każdy z nas nosi w sobie kilka różnych istot.
Mając być ciężarem dla Saddama Hussajna, embargo przygniotło tylko nas, zwykłych ludzi (…) Odbierając totalną władzę despocie, a co za tym idzie – pełną odpowiedzialność, embargo rozgrzeszało Saddama (…) Saddam Hussajn znów był człowiekiem opatrznościowym, jedynym irackim ratunkiem w obliczu wrogich barbarzyńców. Jestem jednak pewien, że ci sprytni politycy, którzy skazali nasz kraj na jeszcze większe cierpienie, zestarzeją się spokojnie w swych domach, okryci honorami, z medalami za działalność humanitarną, ciesząc się snem, którego nie zakłóci nigdy żadne wspomnienie o horrorze, jaki nam zgotowali, o horrorze, o którym nic nie wiedzą.

