Jeden miał JAJA do kolan! nazywaliśmy go HARRY DZWONNICA, jak HARRY DZWONNICA się spuszczał, to było tego… — Charles Bukowski
Jeden miał JAJA do kolan! nazywaliśmy go HARRY DZWONNICA, jak HARRY DZWONNICA się spuszczał, to było tego WSZĘDZIE PEŁNO! jakby ze szlauchu lała się bita śmietana! a kiedy wysychało… o rety, człowieku, rano trzeba było grzmocić pościel kijem baseballowym, strzepywać ten łupież przed oddaniem do pralni…
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Weszło dwóch gliniarzy. Wielkie chłopy, nawet przystojne. Kiedy indziej by mu się spodobali.
Szedłem ulicą w słońcu, żeby przekonać się, jak to jest. Było dobrze. Obok przejeżdżały samochody. Chodnik był taki, jak zawsze bywaj chodniki. Zastanawiałem się, czy pojechać autobusem czy zadzwonić po kogoś, żeby mnie zawiózł do domu. Wszedłem do knajpy, żeby zatelefonować.
Usiadłem i zapaliłem. Zjawił się barman i zamówiłem butelkę piwa.
– Co nowego? – zapytał.
– Niewiele – odparłem. Odszedł. Nalałem sobie piwa do szklanki, potem przyglądałem się szklance chwilę i wreszcie wypiłem połowę. Ktoś wyrzucił monetę do szafy grającej i zagrała nam muzyka. Życie wyglądało teraz nieco lepiej. Opróżniłem szklankę i nalałem sobie drugą, zastanawiając się, czy mój dziobak jeszcze kiedyś stanie. Rozejrzałem się po barze: żadnych kobiet. Zrobiłem najlepszą rzecz poza tą: wziąłem do ręki szklankę i wypiłem.
Założyła nogę na nogę i podciągnęła spódnicę. Zawsze myślałem, że facet musi umrzeć, żeby znaleźć się w niebie.

