Jego przyjaciołom brakowało potrzebnych wyrażeń, nie mieli daru wymowy. Aby czymś zrekompensować swój ubogi… — Borys Pasternak
Jego przyjaciołom brakowało potrzebnych wyrażeń, nie mieli daru wymowy. Aby czymś zrekompensować swój ubogi leksykon, rozmawiając, przechadzali się po pokoju, zaciągali się papierosem, wymachiwali rękami, po kilka razy powtarzali jedno i to samo, („To jest nieuczciwe, barcie; właśnie, nieuczciwe; tak, tak, nieuczciwe”). Nie zdawali sobie sprawy, że ten przesadny dramatyzm ich zachowania w wcale nie świadczy o zapalczywości i sile charakteru, ale wręcz przeciwnie, o niedoskonałości i brakach.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
To rzecz niemała – być kobietą
Wierności, namiętności czarne!Rozpłyńmy się w jesiennej dali!We września szumie i bezmiarzeGraż się, zamieraj lub oszalej!
Po całej ziemi wciąż śnieżyło,Wszędzie śniego leciał,Świeca na stole się paliła,Płonęła świeca.Jak gęste roje muszek w lecieLecą na płomieńTak płatków rój ze dworu leciałKu ramie w oknie.Do szyby zamieć się lepiłaW kręgach i krezach,Świeca na stole się paliła,Płonęła świeca.Na sufit cały rozświetlonyKładły się cienieSkrzyżowań nóg, skrzyżowań dłoniI przeznaczenieI dwa trzewiki upadałyNa ziemię z stukiemI wosk z lichtarza kapał łzami,Spadał na suknię.Wszystko w mgle śnieżnej się gubiłoPłatków, co lecą.Świeca na stole się paliła,Płonęła świeca.Na świecie dmuchał z kąta przeciąg.Pokusa, płonąc,Jak anioł skrzydła wzniosła, lecąć,Na krzyż złożone.Przez cały luty wciąż śnieżyłoI blask się wzniecałŚwieca na stole się paliła,Płonęła świeca.

