Dopóki porządek rzeczy pozwalał ludziom zamożnym na dziwactwa i szaleństwa popełniane kosztem niezamożnych… — Borys Pasternak
Dopóki porządek rzeczy pozwalał ludziom zamożnym na dziwactwa i szaleństwa popełniane kosztem niezamożnych, łatwo było brać za dobrą monetę, uważać za oryginalność owe szaleństwa i prawo do nieróbstwa, z którego korzystało mieszczaństwo, podczas gdy większość cierpiała. Wystarczyło jednak, by ruszyły się niższe warstwy, a wyższe utraciły swe przywileje i natychmiast wszyscy spospolicieli, rozstali się bez żalu z samodzielną myślą, której widocznie nigdy nie posiadali.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
To rzecz niemała – być kobietą
Wierności, namiętności czarne!Rozpłyńmy się w jesiennej dali!We września szumie i bezmiarzeGraż się, zamieraj lub oszalej!
Po całej ziemi wciąż śnieżyło,Wszędzie śniego leciał,Świeca na stole się paliła,Płonęła świeca.Jak gęste roje muszek w lecieLecą na płomieńTak płatków rój ze dworu leciałKu ramie w oknie.Do szyby zamieć się lepiłaW kręgach i krezach,Świeca na stole się paliła,Płonęła świeca.Na sufit cały rozświetlonyKładły się cienieSkrzyżowań nóg, skrzyżowań dłoniI przeznaczenieI dwa trzewiki upadałyNa ziemię z stukiemI wosk z lichtarza kapał łzami,Spadał na suknię.Wszystko w mgle śnieżnej się gubiłoPłatków, co lecą.Świeca na stole się paliła,Płonęła świeca.Na świecie dmuchał z kąta przeciąg.Pokusa, płonąc,Jak anioł skrzydła wzniosła, lecąć,Na krzyż złożone.Przez cały luty wciąż śnieżyłoI blask się wzniecałŚwieca na stole się paliła,Płonęła świeca.

