Czasem bałwan słuchając (...) muzyki mówił cicho: – Ja to znam, ja tam byłem. – A wtedy ciemne drobne bazie… — Antonina Zachara-Wnękowa
Czasem bałwan słuchając (...) muzyki mówił cicho:
– Ja to znam, ja tam byłem. – A wtedy ciemne drobne bazie, wiszące na białej brzozie oblanej światłem księżyca, szeptały:
– Byłeś tam rosą na liliowych fiołkach i przylaszczkach.
Czasem znów przy innej pieśni mówił:
– Ja to znam, ja tam byłem – a wtedy bazie znowu potwierdzały:
– Byłeś pianą przy kaczeńcach.
Gdy muzyka tętniła, jakby deszcz padał, szeptał:
– Ja to znam, ja tam byłem.
– Byłeś kroplami deszczu, które przywróciły życie krzaczkowi barwinku – szeptały bazie.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
(...) każdego dnia dwaj bracia Świt i Poranek przyjeżdżali z otchłani nocy na lekkich, białych koniach i zatrzymywali się przy źródle. Jeden z nich zeskakiwał z konia i przyklękając na jedno kolano napełniał wodą szklany kielich aż po sam brzeg. Podając go bratu, wsiadał na konia i obaj, pnąc się pod górę, jechali na powitanie Słońca.
(...) na wyniosłej górze stała zorza polarna i w przeogromną przestrzeń świata powiewała kolorowymi wstążkami.
Jedna z nich wypadła jej z ręki na zimną taflę wody. Wtedy mgła posunęła się cichutko ku niej, podniosła ją delikatnie i wróciwszy przewiązała rogi jeleni.
Gdy burza nadchodzi, dzwon wywołuje na niebie pas tęczy, przez który nie mogą przejechać źli płanetnicy, a głos jego rozbrzmiewa daleko, daleko...
Za wierną przyjaźń,
za wierną przyjaźń,
za wierną przyjaźń!

