(...) na wyniosłej górze stała zorza polarna i w przeogromną przestrzeń świata powiewała kolorowymi… — Antonina Zachara-Wnękowa
(...) na wyniosłej górze stała zorza polarna i w przeogromną przestrzeń świata powiewała kolorowymi wstążkami.
Jedna z nich wypadła jej z ręki na zimną taflę wody. Wtedy mgła posunęła się cichutko ku niej, podniosła ją delikatnie i wróciwszy przewiązała rogi jeleni.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
(...) każdego dnia dwaj bracia Świt i Poranek przyjeżdżali z otchłani nocy na lekkich, białych koniach i zatrzymywali się przy źródle. Jeden z nich zeskakiwał z konia i przyklękając na jedno kolano napełniał wodą szklany kielich aż po sam brzeg. Podając go bratu, wsiadał na konia i obaj, pnąc się pod górę, jechali na powitanie Słońca.
Gdy burza nadchodzi, dzwon wywołuje na niebie pas tęczy, przez który nie mogą przejechać źli płanetnicy, a głos jego rozbrzmiewa daleko, daleko...
Za wierną przyjaźń,
za wierną przyjaźń,
za wierną przyjaźń!
Nad starymi świerkami drżała promienna gwiazda i oświetlała siedzącego na pniu mężczyznę. Można było osądzić, że jest siwy, ale nie był siwy. I starym się wydawał, ale nie był stary. Sfałdowana szata spływała mu z ramion po same stopy. Na kolanach miał olbrzymią otwartą księgę i pisał w niej białym, gęsim piórem. Maczał je w trzech szklanych kałamarzach, które trzymały w łapkach siedzące na pobliskich gałązkach świerczka wiewiórki. W jednym kałamarzu był atrament złoty, w drugim czerwony, a w trzecim czarny. Obok mężczyzny stał silny młodzieniec i pochylał się z lekka nad księgą. Złote włosy w miękkich puklach opadały mu na ramiona. Błękitny płaszcz, spod którego wybłyskiwała biała koszulka, fałdował przy każdym ruchu. Trochę dalej, przywiązany do dębu, niecierpliwił się biały koń.

