Pokonałem sześć tysięcy km i trzydzieści parę lat. Lotnisko w Bracku było jak dworzec Warszawa Stadion, z… — Andrzej Stasiuk
Pokonałem sześć tysięcy km i trzydzieści parę lat. Lotnisko w Bracku było jak dworzec Warszawa Stadion, z którego odjeżdżały autobusy w stronę Węgrowa, Sokołowa i Siemiatycz. I ludzie też byli podobni. Ale jednocześnie czułem że spaceruję po krawędzi zamieszkanych ziem, że dalej jest już tylko geografia.
s. 22Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
W 2006 pierwszy raz pojechałem do Rosji przeciw ponieważ chciałem zobaczyć kraj, w którego cieniu upłynęły mi dzieciństwo i młodość . Chciałem również zobaczyć duchową ojczyznę mojego pegeeru.
s. 20
Dziadek chciał się zapisać do komunistów. Przynieśli wolność i równość, rzeczy wcześniej tu nieznane. Może inni czuli się zniewoleni. Ci, którzy kiedyś już doświadczyli jakiejś wolności albo wyższości, która wydawała się im równością. Ale nie oni tutaj. Spoko pokolenia w pokolenie rab w raba, nędzarz nędzarza. Teraz jedli wolno i bez słowa. Bez lęku, że zabraknie . Powoli napełniali brzuchy. […] Dlatego dziadek chciał się zapisać do komunistów…
s. 279
I ten Lublin gdzieś w oddali niczym zamek na zielonym wzgórzu strzegący spokoju tych ziem. Jestem pewien, że tamtego poranka, gdy pierwszy raz znalazłem się w mieście, niebo na wschodzie było czerwone. Zamkowe topory na jego tle miały barwę czarną i groźną. Nigdy wcześniej nie widziałem, by nad miastem górowały narzędzie śmierci. To, co miało znaczenie w starożytnym Rzymie, tutaj nabierało innych sensów. Tutaj nie było żadnego Rzymu, żadnych rózg liktorskich. Czarne topory wisiały nad Wschodem jak wróżba, jak groźba.
s. 81

