One (…) mają zwykłych ludzi za bydło, a wiedźminów nienawidzą. Skore są do zwady, a gapienie się mogą uznać… — Andrzej Sapkowski
One (…) mają zwykłych ludzi za bydło, a wiedźminów nienawidzą. Skore są do zwady, a gapienie się mogą uznać za zaczepkę.
s. 30Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Ale jakże to tak, wiedźmin na kobyle, miast na ogierze? Niehonornie jakoś. Że co? Że to twój najmniejszy problem? Ha, klient nasz pan, chce klacz, ma klacz. Aleć to, he, he, mości wiedźminie, z końmi jak z rybami. Jać tu dzianety niby szczupaki dorodne oferuję, a ty sobie płotkę wybierasz. Z czego się śmiejesz? Czy ja powiedziałem coś śmiesznego?
s. 80
Bezszelestnie przeszedł korytarzem i wyszedł na dziedziniec, na pomosty. I o mało nie wpadł na wodnika.
Stwór skurczył się, przestąpił z łapy na łapę. Wybałuszył na Geralta ślepia i otworzył żabią paszczę.
Obaj stali nieruchomo. Ciszę przerwał Geralt.
– Do kuchni, co?
– Brekek.
– Masz, kurwa, szczęście – wycedził wiedźmin. – Bo nie mam na ciebie czasu. Spieprzaj.
s. 187
Geralt uchylił się bez trudu, śmiejąc się w duchu. Nierozumnym raczej, a wręcz szaleńczym pomysłem było atakować wiedźmina czymś tak ciężkim i mało poręcznym, jak widły.
s. 284

