Cytaty
Ale jakże to tak, wiedźmin na kobyle, miast na ogierze? Niehonornie jakoś. Że co? Że to twój najmniejszy problem? Ha, klient nasz pan, chce klacz, ma klacz. Aleć to, he, he, mości wiedźminie, z końmi jak z rybami. Jać tu dzianety niby szczupaki dorodne oferuję, a ty sobie płotkę wybierasz. Z czego się śmiejesz? Czy ja powiedziałem coś śmiesznego?
s. 80
Bezszelestnie przeszedł korytarzem i wyszedł na dziedziniec, na pomosty. I o mało nie wpadł na wodnika.
Stwór skurczył się, przestąpił z łapy na łapę. Wybałuszył na Geralta ślepia i otworzył żabią paszczę.
Obaj stali nieruchomo. Ciszę przerwał Geralt.
– Do kuchni, co?
– Brekek.
– Masz, kurwa, szczęście – wycedził wiedźmin. – Bo nie mam na ciebie czasu. Spieprzaj.
s. 187
Geralt uchylił się bez trudu, śmiejąc się w duchu. Nierozumnym raczej, a wręcz szaleńczym pomysłem było atakować wiedźmina czymś tak ciężkim i mało poręcznym, jak widły.
s. 284
– Za co mam moich żołnierzy karać? Za co? Za samowolne oddalenie? Że dziewkę chcieli wyruchać? Przecie my tu na strażnicy jak na końcu świata, jak na zesłaniu, jak za karę. Nie użyjesz tu ni piwa, ni bab… Co dziwić się, że chłopaki nieraz na lewiznę wyskoczą, schwycą jakąś…
– Bo po jaką cholerę – Reisz Carleton podniósł głos – baby szwendają się po lasach? A ten tu obecny gospodarz, to co, musiał z tą jego pannicą akurat tamtędy, nie szło jej doma zostawić? To co się chłopakom dziwić, że sobie chcieli… Nie pochwalam tego! Nie pochwalam, ale rozumiem!
s. 11
Nie obraź się (…), ale nalegam, byś przy mnie zechciał w miarę poprawnie się wysławiać. W szczególności nie mówił „obczaić” i „no weź”.
s. 26
One (…) mają zwykłych ludzi za bydło, a wiedźminów nienawidzą. Skore są do zwady, a gapienie się mogą uznać za zaczepkę.
s. 30
Wiesz, dlaczego się nas nazywa wiedźminami? (…) Bo jesteśmy dziećmi wiedźm.
s. 28
– Robotników pies chędożył, bo oni z szarwarku większością. Ale czasem potwór brygadzistę utrupi, a to mi pracę dezorganizuje, front robót w łeb bierze. A, co tu gadać. Powiadam, wiedźmin mi potrzebny, zawalę termin, mało, że premie diabli wezmą, ba, jeszcze kontrolę naślą. A kontrola…
– Zawsze coś znajdzie – ze zrozumieniem pokiwał głową Bulava. – A to materiał na lewo sprzedany, już to kosztorysy zawyżone (…)
s. 10
– Pani Pampinea Monteforte – kontynuowała kapłanka, pozwalając sobie na leciutki uśmieszek – wspomina cię mile, powiedziałabym, że ma cię we wdzięcznej pamięci. Czymżeś to sobie na taką wdzięczność zasłużył, co? Ho, ho, Geralcie, młode panienki z „Lorelei” to jedno, ale żeby zaskarbić sobie, hmm… Sympatię samej szefowej, osoby o idącym w lata doświadczeniu, no, no. (…)
A na dokładkę – kapłanka nie dawała za wygraną – mistrzyni Vrai Natteravn, spiesząca ci na pomoc na skrzydłach magii i ratująca swym medycznym kunsztem. Jej również jakoś tam się kiedyś zasłużyłeś, jak mniemam. Na przyszłość dobra rada, chłopcze. Trzymaj się z daleka od czarodziejek. Im dalej, tym lepiej, wierz mi.
s. 262
Cóż, niech każdy swego pilnuje. Moja rzecz, kowadło i młot. Baba niewinna zamordowana to rzecz starosty i sądów. Twoją, wiedźmina rzeczą załatwić to, co w lesie ludzi zabija. Bo coś zabija.
s. 62
Mój błysk przebije ciemności,
Moja jasność mroki rozproszy.
s. 292
To już wszystkie cytaty.
11 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



