Zofia Nałkowska
Cytaty
Ludzie, którym wypadało odbyć swoje jedyne życie w obrębie pierwszej połowy XX wieku, nie mogą tym być zachwyceni. W straszliwym wirze nowoczesnego świata każde obrane miejsce o każdej chwili ulega przesunięciom, wszystko jest płynne, niepewne, grożące wciąż innymi niebezpieczeństwami.
Jak nie ma gdzie ukraść, to do tego stopnia już przyszło, że zbiera na pogrzeby i za życia ludzi chowa. Powie, że mu żona umarła, że nie ma na trumnę - i zawsze mu kto co da. Ma sumienie na pogrzeby żywych zbierać! Mamę to już dwa razy pochował. Potem taka jedna pani, co ją naciągnął, tu do mnie przychodzi i widzi, mama leży, nie umarła, to pyta się, co to znaczy. Z takiego rodu nie wychodzę, żebym ja kłamała. Mówię jej: „Oszust jest, proszę pani, i już, złodziej, tylko go oddać do policji niech gnije w więzieniu”.
Co dla jednych jest podłogą, dla drugich jest sufitem.
„Co tej małej z tego, że grzecznie będzie spała albo że się przeżegna” pomyślała Justyna. „I tak tylko patrzeć, umrze jak tamte. Świata już nie widzi”.
Miał rozkoszne wrażenie przestąpienia nowego progu życia. Otrząsnął się ostatecznie ze swej głupiej, niezorganizowanej młodości.
Wszystkiego się spodziewałam, ale tego, że będę stara, to nigdy.
Nie ufała i jemu. Od razu obliczyła sobie dokładnie dni do czasu, kiedy miał wyjechać. I w tych ramach zażegnanego niebezpieczeństwa dopiero mogła na niego przystać bez goryczy.
Są tacy ludzie, którzy sami sobie niejako aranżują świat i im właśnie wszystko się udaje, choć można by mniemać, że działają pośród fikcji.
s. 50
Ciężko jest uznać rolę swoją za skończoną. Ale świat przetacza się ku nowym decyzjom i ostatecznie cała ludzkość wsłuchana jest w formułę tej diagnozy.
Nie liczymy się wcale z tym, ile innych może kosztować to, co się nam wydaje naszym tak naturalnym prawem. Ile w tym może być nie wiem jakich przymusów, nie wiem jakiego zła. W tym wszystkim, co zastajemy jako gotowe. Strach pomyśleć, z ilu cudzych cierpień i poniżeń składa się czasami takie „szczęśliwe dzieciństwo”.
Zerwać jest najłatwiej. Na to nie trzeba wiele rozumu (…) Ale wytrzymać, ale umieć to jakoś w sobie przemóc – to jest trudniej.
s. 135
Powiadam: nie chcę ci dawać jakichś rad, bo masz swój rozum, tylko po prostu widzę, że on się na tobie poznał. Kto wie, może by coś dla ciebie wyrobił.

