Wjechałeś do Jędrzejowa. Tkanka miejska Jędrzejowa jest, jak wiadomo, Czwartym Cudem Siódemki. (…) Tak więc… — Ziemowit Szczerek
Wjechałeś do Jędrzejowa. Tkanka miejska Jędrzejowa jest, jak wiadomo, Czwartym Cudem Siódemki. (…) Tak więc jędrzejowski rynek był względnie niezabudowanym kawałkiem śmietniska w śmietnisku zabudowanym, które to śmietnisko nosiło ogólną dumną nazwę miasta Jędrzejowa. Budynkiem, który dominował w centrum miasta, był Dom Handlowy Piast, wyglądający tak, jakby go najpierw obsadzili uchodźcy z terenów opanowanych przez Złotą Ordę, a następnie każdy z tych uchodźców otworzył jakiś mały biznesik.
Jędrzejów był idealnym reprezentantem małomiasteczkowej beznadziei Rzeczpospolitej Polskiej. Miastem o wiele bardziej idealnym niż Zamość, bo precyzyjnie pokazywał, co się stało z miasteczkami w tej części Europy, którą zajmuje państwo o nazwie Polska. To miasto wyglądało na złe. Na wściekłe. Na wściekle wkurwione i wcale mu się nie dziwiłeś. Wkurwione jak sam szatan. I wszyscy jego mieszkańcy byli podkurwieni, bo musieli być podkurwieni.
s. 169Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Zostałeś sam z Józefem Piłsudskim o nadpalonych nieco wąsach, paliliście fajki, patrzyliście na show przed Pięknym Psem i zaczęliście, z nudów, gadać o Rosji, bo jak nie ma o czym gadać, to zawsze jest dobrze pogadać o Rosji.
s. 15
Mijasz już cmentarz Rakowicki, ach uwielbiasz cmentarz Rakowicki, jest kwintesencją Krakowa, na każdym grobie, przed każdym nazwiskiem – tytuł: ten magister, ten rajca, ten doktor, ten adwokat, a jeśli już nie było totalnie co wpisać, to ryli „Obywatel Miasta Krakowa”.
s. 7
Więc jedziesz przez centrum Michałowic, przez miejsce, które już dawno przerosło swoją wiejskość, ale nigdy nie dochrapie się miejskości, bo nowych miast już się nie tworzy. I nie znajdzie nowego, odpowiadającego swoim ambicjom kształtu, bo nowych kształtów już się nie nadaje. Więc Michałowice zostaną z tym swoim wrzaskiem szyldów w centrum, nadal pozostaną wsią-ulicówką z budowanymi przy Siódemce niby-biurowcami, trochę oszklonymi, trochę spanelowaciałymi, budowanymi bez konsultacji z żadnym urbanistą, zresztą – gdzie urbanista na wsi, panie kochany, w związku z czym Michałowice najbardziej ze wszystkiego, co w życiu widziałeś, przypominały ci Kosowo, gdzie na serbskiej tkance Albańczycy wybudowali na dziko całkiem nowy kraj, zakrywając zupełnie to, co znajdowało tam się dawniej.
s. 55

