U nas, panie, władze uważają za swój najświętszy obowiązek utrudnienie prywatnej inicjatywy. (…) Otóż (…)… — Tadeusz Dołęga-Mostowicz
U nas, panie, władze uważają za swój najświętszy obowiązek utrudnienie prywatnej inicjatywy. (…) Otóż (…) nasze urzędy w takiż sposób traktują obywatela. Główną ich troską jest trzymanie go za kołnierz, by broń Boże nie przekroczył żadnej formalności. W najlepszym zaś razie uważają obywatela za dziecko, którym należy się opiekować z rózgą w jednym ręku, a z orderkiem w drugim.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Była to złota, dojrzałością pachnąca jesień. Najpiękniejsza z pór roku, zadumana pogodną zadumą zrozumienia i ciszy, wspaniała w mądrym uśmiechu do opadających z niej złotych i purpurowych liści, w uśmiechu do przemijającego porywu wiosennej młodości i rozkwitu lata. Najmądrzejsza z pór roku, zapatrzona w głębię tajemnic natury, spokojna, że znowu przyjdzie kwiecisty szych wiosny i znowu bujna radość lata, by przygotować jej odwieczny powrót, powrót ciężarnej nowym płodem jesieni, że znowu odda go światu, a sama, wolna już od trosk, zanurzy się w pogodzie rozmyślań.
Z bladobłękitnego stropu znikły już dawno klucze żurawi. Odleciały stada ptactwa koczowniczego, a w wysokich koronach drzew wróble odbywały swe hałaśliwe wiece, jakby naradzając się, czy zostać, czy też pofrunąć w ślad za tamtymi.
– No, dobrze (…) ale jaką masz gwarancję, że ta kanalia dotrzyma?
– Dał mi słowo honoru uczciwego człowieka – uśmiechnął się Dowmunt.
Morze to jest wielka rzecz.

