Szczepan Twardoch
Cytaty
Skoro są bliźnięta syjamskie, to Boga nie ma. Skoro w jednego człowieka wrośnięty jest człowiek inny, zwisa z klatki piersiowej dorosłego mężczyzny połowa drugiego, miednica i wątłe nóżki, niewielkie, jak nóżki kilkuletniego dziecka, to czym jest człowiek? Ilu to jest ludzi? Czym jest ciało? Dlaczego jest ciało? (…)
Boga nie ma, skoro ktoś może mieć dwie głowy, albo co gorsza dwie twarze, Boga nie ma, bo nie ma człowieka. Czy człowiek nie jest własną twarzą? Skoro rodzą się niemowlęta bez mózgu, z krwawą, otwartą jamą czaszki kończącej się nad oczami, to kto się wtedy rodzi? Człowiek? Mięso?
s. 109
Wteraz wiem, że żadnej winy odkupić się nie da żadnym, najszlachetniejszym nawet czynem, tak jak dłutem nie da się skleić kamienia, który się wcześniej młotem i dłutem rozbiło. Wina pozostaje na nas zaciągnięta i śmieszni i naiwni wydają mi się wteraz chrześcijanie, którzy myślą, że to, co zrobili, to, jak postąpili, nie wypala się w tkance rzeczywistości na wieki wieków, że czyny i słowa, i myśli można zatrzeć.
Nie można. Każdy czyn jest wieczny, nic nie znika, nic nie unieważnia, nic nie zostaje wybaczone, bo nawet gdy znajdzie się ktoś, kto zapomni albo nie zapominając wybaczy, to nie sprawi, że zmieni się chociaż jedno ziarnko piasku w tym, co już nastąpiło, co się już wydarzyło, w tym niczego zmienić się nie da największym nawet, najszlachetniejszym sercem. Matka wybaczająca mordercy własnego dziecka nie zmienia tego, że dziecko zostało zamordowane.
s. 335
Jest coś niemożliwego w kaszalocim ciele, w jego proporcjach i liniach. Kiedy spojrzysz na szkielet człowieka, widzisz, że odpowiada on mniej więcej człowieczemu ciału. Szkielet kaszaloci zapowiada zupełnie inne zwierzę, podobne raczej do gigantycznego delfina, zwierzę o długim, zębatym dziobie. Nic nie zapowiada wielkiego, tępego łba wypełnionego przejrzystym olejem, który po zetknięciu z powietrzem staje się mlecznobiały i przypomina spermę. (…)
Kaszalot jest dziwaczny. Kaszalot swoim tępym jak taran łbem rozpycha wody oceanów, panoszy się w nich. Nieproporcjonalnie mała szczęka zwisa pod łbem, jakby należała do innego zwierzęcia.
Patrzy na mnie tak, jak patrzy na kałamarnicę, którą zamierza pożreć.
Kaszaloty nie gryzą ani nie rozszarpują swojej zdobyczy, wsysają ją, wciągają w całości. Nawet te o złamanych szczękach polują skutecznie.
s. 256
Nie ma znaków, są tylko przypadki; bo nic nie oznacza niczego poza sobą samym, desygnat równa się znakowi.
s. 156
Każdy człowiek jest osobnym, małym światem, nikt niczego nikomu nie jest winien.
s. 235
Pułkownik Koc uznał, że wszystko przebiega zgodnie z planem. Falangistom mogło brakować doświadczenia, brak ten jednak nadrabiali ideologiczną żarliwością, oddaniem sprawie i agresją. (…) tkali złożony system zarządzania tym organizmem, stworzonym w jednym celu, do projekcji siły na te elity Rzeczpospolitej, które działają na jej szkodę. Dla oczyszczenia Polski. Dla Wielkiej Polski.
Falangiści dźgali bagnetami wypchane słomą manekiny, dziurawili tarcze seriami z policyjnych suomi i thompsonów.
– Oto nowa Polska się rodzi, sierżancie – powiedział do swego kierowcy, kiedy wsiadł już do cadillaca.
– Tak jest, panie pułkowniku – odparł kierowca i pomyślał, że trzeba jednak emigrować do Ameryki, żona miała rację. Trzeba z Polski czym prędzej wypierdalać.
s. 372
Źli ludzie również bywają ofiarami i czy żertwa z nich złożona mniej jest warta niż żertwa z ludzi dobrych, z ludzi niewinnych jak baranek bez skazy, składany w ofierze całopalnej? Czy oprawca, który wcześniej był ofiarą, w mniejszym stopniu jest oprawcą, gdy dręczy i zabija innych?
s. 218
Czy ja cały czas mówię? Werbigeracje, natręctwa, mówię, życia codziennego psychopatologia, słowa powtarzam, słowa. – Werbigeracje, natręctwa, życia codziennego psychopatologia.
s. 105
Dziś wiem, że ludzie nie istnieją, istnieją tylko ludzkie myśli i cierpienie, przede wszystkim cierpienie. I zło, które ludzie tak chętnie czynią. Zło jest najbardziej, najmocniej. Złem jest istnienie świata i mnie, tak myślę w tym wiecznym nigdy i teraz, w szarości.
s. 223
Może na filtrach coś do wodociągu dolewają, bromu czy tam czegoś, i wszystkim masowo w Warszawie chuje stawać nie chcą, a jak nie stają, to się dziewczynom obrywa.
s. 194
To już wszystkie cytaty.
10 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne






