Okładka książki: Król

Okładka książki

Literackie

Prawa autorskie do okładki należą do wydawnictwa Literackie. Okładka jest wyświetlana w celach informacyjnych, w ramach promocji książki.

Okładka książki

Król

Szczepan Twardoch

Cytaty

  1. Zostawił sobie pod nosem wąsik, podgolony od góry czarny pasek nad wargą. Uznał, że tak będzie lepiej.

    – Wąs? – zapytała Emilia, gdy siadł do śniadania.

    – Chuj z wąsem – mruknął pod nosem.

    s. 352

  2. A teraz jeszcze jesteśmy nad Warszawą. Nad Nalewkami, Tłomackiem, nad Miłą, nad Gęsią i placem Karcelego, nad moim królestwem. Lockheed zawisa nad miastem, jakby stracił całą prędkość, jak dziecięcy model na nitce zawieszony nad biurkiem.

    Wyglądam przez okienko samolotu i widzę szary łeb kaszalota. Jego oczy płoną.

    Patrzy na mnie, otwiera zębatą paszczę i śpiewa swoją pieśń myśliwego.

    s. 429

  3. Mój ojciec, Naum Bernsztajn, jego ciało podzielone jak kogut na kaparot. Głowa oddzielona od korpusu, ramiona oddzielone, nogi oddzielone. Kolor wykrwawionego mięsa na rozcięciach, jak mięso u rzeźnika. Krew mojego ojca wsiąkła w ziemię, krew Nauma Bernsztajna, który nie miał pieniędzy, by zapłacić Kaplicy, i nie chciał uciekać, nie umiał się bronić.

    s. 222

  4. – Zapewniam pana. Gdy na pana patrzę, mięknie moje twarde wcześniej przekonanie, iż Żydów należy zmusić do emigracji na Madagaskar. Natomiast twardnieje mi coś innego.

    Szapiro parsknął kawą.

    (…)

    – Och, to takie podniecające! Pan jesteś taki męski! Tutaj, dookoła – Bobiński zatoczył ręką krąg, jakby opasując nim wszystkich bywalców kawiarni – same minogi. Krągłouste. Bez kręgosłupa. Wymoczki. Obleńce. Pizdy damskie. A pan, panie Szapiro, ech, aż mi dech odbiera.

    Jakub uśmiechnął się, autentycznie zakłopotany.

  5. Skoro są bliźnięta syjamskie, to Boga nie ma. Skoro w jednego człowieka wrośnięty jest człowiek inny, zwisa z klatki piersiowej dorosłego mężczyzny połowa drugiego, miednica i wątłe nóżki, niewielkie, jak nóżki kilkuletniego dziecka, to czym jest człowiek? Ilu to jest ludzi? Czym jest ciało? Dlaczego jest ciało? (…)

    Boga nie ma, skoro ktoś może mieć dwie głowy, albo co gorsza dwie twarze, Boga nie ma, bo nie ma człowieka. Czy człowiek nie jest własną twarzą? Skoro rodzą się niemowlęta bez mózgu, z krwawą, otwartą jamą czaszki kończącej się nad oczami, to kto się wtedy rodzi? Człowiek? Mięso?

    s. 109

  6. Jest coś niemożliwego w kaszalocim ciele, w jego proporcjach i liniach. Kiedy spojrzysz na szkielet człowieka, widzisz, że odpowiada on mniej więcej człowieczemu ciału. Szkielet kaszaloci zapowiada zupełnie inne zwierzę, podobne raczej do gigantycznego delfina, zwierzę o długim, zębatym dziobie. Nic nie zapowiada wielkiego, tępego łba wypełnionego przejrzystym olejem, który po zetknięciu z powietrzem staje się mlecznobiały i przypomina spermę. (…)

    Kaszalot jest dziwaczny. Kaszalot swoim tępym jak taran łbem rozpycha wody oceanów, panoszy się w nich. Nieproporcjonalnie mała szczęka zwisa pod łbem, jakby należała do innego zwierzęcia.

    Patrzy na mnie tak, jak patrzy na kałamarnicę, którą zamierza pożreć.

    Kaszaloty nie gryzą ani nie rozszarpują swojej zdobyczy, wsysają ją, wciągają w całości. Nawet te o złamanych szczękach polują skutecznie.

    s. 256

  7. Pułkownik Koc uznał, że wszystko przebiega zgodnie z planem. Falangistom mogło brakować doświadczenia, brak ten jednak nadrabiali ideologiczną żarliwością, oddaniem sprawie i agresją. (…) tkali złożony system zarządzania tym organizmem, stworzonym w jednym celu, do projekcji siły na te elity Rzeczpospolitej, które działają na jej szkodę. Dla oczyszczenia Polski. Dla Wielkiej Polski.

    Falangiści dźgali bagnetami wypchane słomą manekiny, dziurawili tarcze seriami z policyjnych suomi i thompsonów.

    – Oto nowa Polska się rodzi, sierżancie – powiedział do swego kierowcy, kiedy wsiadł już do cadillaca.

    – Tak jest, panie pułkowniku – odparł kierowca i pomyślał, że trzeba jednak emigrować do Ameryki, żona miała rację. Trzeba z Polski czym prędzej wypierdalać.

    s. 372

  8. Może na filtrach coś do wodociągu dolewają, bromu czy tam czegoś, i wszystkim masowo w Warszawie chuje stawać nie chcą, a jak nie stają, to się dziewczynom obrywa.

    s. 194

To już wszystkie cytaty.

8 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne