Skoro są bliźnięta syjamskie, to Boga nie ma. Skoro w jednego człowieka wrośnięty jest człowiek inny, zwisa z… — Szczepan Twardoch
Skoro są bliźnięta syjamskie, to Boga nie ma. Skoro w jednego człowieka wrośnięty jest człowiek inny, zwisa z klatki piersiowej dorosłego mężczyzny połowa drugiego, miednica i wątłe nóżki, niewielkie, jak nóżki kilkuletniego dziecka, to czym jest człowiek? Ilu to jest ludzi? Czym jest ciało? Dlaczego jest ciało? (…)
Boga nie ma, skoro ktoś może mieć dwie głowy, albo co gorsza dwie twarze, Boga nie ma, bo nie ma człowieka. Czy człowiek nie jest własną twarzą? Skoro rodzą się niemowlęta bez mózgu, z krwawą, otwartą jamą czaszki kończącej się nad oczami, to kto się wtedy rodzi? Człowiek? Mięso?
s. 109Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Zostawił sobie pod nosem wąsik, podgolony od góry czarny pasek nad wargą. Uznał, że tak będzie lepiej.
– Wąs? – zapytała Emilia, gdy siadł do śniadania.
– Chuj z wąsem – mruknął pod nosem.
s. 352
A teraz jeszcze jesteśmy nad Warszawą. Nad Nalewkami, Tłomackiem, nad Miłą, nad Gęsią i placem Karcelego, nad moim królestwem. Lockheed zawisa nad miastem, jakby stracił całą prędkość, jak dziecięcy model na nitce zawieszony nad biurkiem.
Wyglądam przez okienko samolotu i widzę szary łeb kaszalota. Jego oczy płoną.
Patrzy na mnie, otwiera zębatą paszczę i śpiewa swoją pieśń myśliwego.
s. 429
Mój ojciec, Naum Bernsztajn, jego ciało podzielone jak kogut na kaparot. Głowa oddzielona od korpusu, ramiona oddzielone, nogi oddzielone. Kolor wykrwawionego mięsa na rozcięciach, jak mięso u rzeźnika. Krew mojego ojca wsiąkła w ziemię, krew Nauma Bernsztajna, który nie miał pieniędzy, by zapłacić Kaplicy, i nie chciał uciekać, nie umiał się bronić.
s. 222

