Zaakceptowaliby ten pokój tacy ludzie jak Szczur, jak Leopard [zmobilizowani], jak ty nawet, Koniu… — Szczepan Twardoch
Zaakceptowaliby ten pokój tacy ludzie jak Szczur, jak Leopard [zmobilizowani], jak ty nawet, Koniu, zaakceptują politycy, zaakceptują Zełenski z Jermakiem (…), i będzie to słuszne i mądre, ta akceptacja, bo mniej takich ludzi jak Szabla albo Jagoda zgnije w donbaskim albo zaporoskim czarnoziemie, lepiej oddać ten czarnoziem, aby żyli ludzie, i tak się przecież w końcu stanie (…). Ale Szabla i Jagoda, Szakal, Łemko, Wareg, Aryjec, Małpa [ochotnicy] takiego pokoju nie zaakceptowaliby, ponieważ takim pokojem zostaliby zdradzeni, o ile by go dożyli, a nie wszyscy go przecież dożyją i tym może lepiej będzie go nie dożyć. Pokój, w którym będą mogli żyć i kochać, zarabiać, starzeć się, wychowywać dzieci, dla nich będzie gorszy niż wieczna wojna, która tylko jedno ma zakończenie.
s. 262Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
W tamtym świecie, którego już nie ma, byłeś najdalszy od jakichkolwiek przesądów. Twoją racjonalność nosiłeś przed sobą, jakbyś miecz i tarczę nosił, jak sztandar twojej przenikliwej inteligencji, ale ile to wszystko warte na wojnie, chuja to wszystko warte, gdy żaden rozum ani inteligencja, ani odwaga, ani prawość, ani podłość nie obronią cię, gdy na pozycje spada śmiertelny deszcz kaset, tylko szczęście, nic innego.
s. 197
Druże, im się wydaje, że na wojnie, jak gdzieś napotykasz ostrzał, to wzywasz lotnictwo i czekasz, aż te twoje F-16 czy inne jakieś rozjebią, co tam jest do rozjebania na chuj. (…) A ja im mówię, guys, tutaj to my jesteśmy talibami i musicie myśleć jak taliby, nie jak Anglokeksy. To jest okrutna wojna, chytra, to jest wojna, na której trzeba inteligentnie walczyć, podstępem i pułapką, a im się wydaje, że jak któryś był w marines i dostał jeszcze tutaj AR-a, to tutaj też tak będzie. Ja miał we wzwodzie jednego, co zrobił dwie tury w Afganistanie, a jak tutaj pierwszy raz byliśmy pod ostrzałem 152 milimetrów, to prawie się zesrał ze strachu i przy pierwszej okazji jebnął papierami i tyleśmy go widzieli.
s. 106
Wspólni przodkowie Prtatvaha [Scyty], Homera, autorów Eddy i Bhagawadgity, nie wierzyli w życie po śmierci inne, niż życie w pieśniach, w których można pozostać pamiętanym dzięki wielkim czynom. Wyznawali więc ten sam koncept, (…) który przetrwał do twoich czasów, Koniu, bo czyż wielu z tych, których tu poznałeś, nie szuka po złej stronie ojca waszego Dniepru właśnie wiecznej chwały?
s. 73

