Stephenie Meyer

Cytaty

  1. – Czasami wydaje mi się, że wolisz, kiedy jestem wilkiem.

    – Czasami też mi się tak wydaje. To chyba ma coś wspólnego z tym, że nie możesz wtedy mówić.

  2. – Błagam! – syknął Edward znienacka – Daruj sobie!

    – Co? – spytał Jacob szeptem, zdziwiony.

    – Może byś tak chociaż spróbował kontrolować swoje myśli, co?

    Był naprawdę rozgniewany.

    – Nikt ci nie każe podsłuchiwać – burknął mój przyjaciel, ale wyraźnie się zawstydził. – Wynocha z mojej głowy.

    – Wierz mi, chciałbym się wyłączyć, ale nawet nie wiesz, jak głośno wykrzykujesz te swoje fantazje.

    – Postaram się myśleć ciszej – obiecał Jacob z przekąsem.

  3. – Nie zabiję cię teraz tylko dlatego, że Bella wpadłaby w rozpacz.

    (…)

    – Ale jeśli jeszcze kiedykolwiek dostarczysz ją do domu kontuzjowaną – i wszystko mi jedno, czyja to będzie wina: czy po prostu się potknie, czy spadnie na nią meteoryt – jeśli jeszcze raz przywieziesz ją w gorszym stanie niż ten, w jakim do ciebie pojechała, to przyrzekam, że już następnego dnia będziesz biegał po lesie na trzech łapach. Rozumiesz mnie, kundlu?

    (…)

    – A jeśli jeszcze raz ją pocałujesz – ciągnął Edward – to, gdy tylko się o tym dowiem, złamię ci w jej imieniu szczękę.

    – Co, jeśli sama będzie tego chciała? – spytał Jacob arogancko.

    (…)

    – Jeśli zrobi to z własnej woli, nie będę miał prawa się wtrącać. Tylko jedna mała rada: zaczekaj, aż cię sama o to poprosi, bo z odczytywaniem mowy ciała nie jest chyba u ciebie najlepiej.

  4. – Miło wreszcie się do czegoś przydać. Nawet nie wiesz, jakie to irytujące – to, że nie mam odpowiednich wizji. Czuję się taka bezużyteczna. Taka… normalna.

    Wzdrygnęła się, wymawiając to słowo.

    – Tak – przyznałam z sarkazmem – nie mam pojęcia, jak to jest być normalną. Brr… Szczerze ci współczuję.

  5. – Pokłóciliście się?

    (…)

    – Nie, nie kłóciliśmy się. Prawie wcale. A dlaczego pytasz?

    – Zaciekawiło mnie tylko, z jakiego powodu dźgnęłaś go nożem. Ale jak dla zabawy, to nie ma sprawy.

    (…)

    – To nie ja go dźgnęłam – wyjaśniłam. – Sam się niechcący skaleczył. Pomagał mi wycierać naczynia

    Edward zachichotał,

    – Jaka szkoda.

    – Zachowuj się – ostrzegłam go.

  6. – Naprawdę się cieszę, że Edward cię nie zabił – wyznał mi Emmett.

    – Dzięki tobie zawsze się coś dzieje.

  7. – Czyżbyś się znowu potknęła, Bello? – spytał.

    Zmroziłam go wzrokiem.

    – Nie, Emmett. Tym razem dałam wilkołakowi w twarz.

    Na chwilę zbiłam go z pantałyku, ale zaraz wybuchnął tubalnym śmiechem.

  8. – (…) Gdybyś nie był moim naturalnym wrogiem i nie próbował mi wykraść sensu mojego istnienia, mógłbym cię nawet polubić.

    – Kto wie… Gdybyś nie był odrażającym wampirem, który zamierza wyssać życie z dziewczyny, którą kocham… Nie, chyba nawet to by nie pomogło.

  9. Mimo to sięgnął jednocześnie do tylnej kieszeni dżinsów i wyciągnął z niej zawiązany rzemieniem, luźno pleciony woreczek z wielobarwnego materiału. Położył mi go na dłoni.

    – Jest śliczny – powiedziałam. – Dziękuję.

    Westchnął.

    – Bella, prezent jest w środku.

  10. – Uderzyłam Jacoba – wyjaśniłam.

    – Ach, tak. No to dobrze. – Wydawał się być jeszcze bardziej zadowolony niż Charlie. – Szkoda tylko, że zrobiłaś sobie przy tym krzywdę.

    – Szkoda tylko, że jemu nie zrobiłam przy tym krzywdy.

    – Tym to już ja się zajmę – zaoferował się.

    – Miałam nadzieję, że tak powiesz.

  11. – Uderzyłam Jacoba.

    – Ach, tak. To dobrze. – Wydawał się być jeszcze bardziej zadowolony niż Charlie. – Szkoda tylko, że zrobiłaś sobie przy tym krzywdę.

  12. – Renée nie przekonała cię do studiów na University of Florida?

    – Próbowała, ale wolę pić wodę, niż ją wdychać.