Wszystkie (...) starania Szefa, aby Zadanie pomniejszyć, zredukować, a nawet zlekceważyć, zdały się, co tu… — Stanisław Lem
Wszystkie (...) starania Szefa, aby Zadanie pomniejszyć, zredukować, a nawet zlekceważyć, zdały się, co tu owijać w bawełnę, na nic. Pirx wchodził do samolotu z takim wyrazem twarzy, że przystojna stewardesa odruchowo cofnęła się o krok – co było zupełnym nieporozumieniem, bo w ogóle jej nie widział. Szedł jakby na czele żelaznej kohorty, zasiadł w fotelu jak Wilhelm Zdobywca, był po trosze nim, Kosmicznym Zbawcą Ludzkości, Dobrodziejem Księżyca, Odkrywcą Strasznych Tajemnic, Poskromicielem Zmór Tamtej Strony – a wszystkim dopiero w przyszłości, in spe, co nie zmieniało bynajmniej jego dobrego samopoczucia, wprost przeciwnie: wypełniało go otchłanną życzliwością i pobłażliwością względem współpasażerów, którzy w ogóle pojęcia nie mieli, kto znajduje się wraz z nimi w brzuchu wielkiego odrzutowca! Patrzył na nich jak Einstein u schyłku życia na igrające w piasku niemowlęta.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Logika opuszcza nas dużo wcześniej niż życie.
– Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe.
Jeżeli jednak coś tak fatalnego się zdarzy, to statek nawet po śmierci pilota nie roztrzaska się nigdzie ani się nie zaprzepaści, bo jak powiada stare przysłowie pilotów, w próżni nic nie ginie – i jeżeli zostawisz w niej papierośnicę, wystarczy tylko obliczyć elementy jej ruchu i przybyć na to samo miejsce we właściwym czasie, a papierośnica, podążająca po swojej orbicie, wskoczy ci z astronomiczną dokładnością w przewidzianej sekundzie do ręki. Ponieważ każde ciało w nieskończoność krąży po swoim torze, wraki statków, które uległy awarii, można zawsze niemal prędzej czy później odnaleźć.

