Wszystkie (...) starania Szefa, aby Zadanie pomniejszyć, zredukować, a nawet zlekceważyć, zdały się, co tu… — Stanisław Lem

Wszystkie (...) starania Szefa, aby Zadanie pomniejszyć, zredukować, a nawet zlekceważyć, zdały się, co tu owijać w bawełnę, na nic. Pirx wchodził do samolotu z takim wyrazem twarzy, że przystojna stewardesa odruchowo cofnęła się o krok – co było zupełnym nieporozumieniem, bo w ogóle jej nie widział. Szedł jakby na czele żelaznej kohorty, zasiadł w fotelu jak Wilhelm Zdobywca, był po trosze nim, Kosmicznym Zbawcą Ludzkości, Dobrodziejem Księżyca, Odkrywcą Strasznych Tajemnic, Poskromicielem Zmór Tamtej Strony – a wszystkim dopiero w przyszłości, in spe, co nie zmieniało bynajmniej jego dobrego samopoczucia, wprost przeciwnie: wypełniało go otchłanną życzliwością i pobłażliwością względem współpasażerów, którzy w ogóle pojęcia nie mieli, kto znajduje się wraz z nimi w brzuchu wielkiego odrzutowca! Patrzył na nich jak Einstein u schyłku życia na igrające w piasku niemowlęta.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0