– Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście… — Stanisław Lem
– Ja się tu chyba powieszę – pomyślał. Nie wpadło mu do głowy, że wobec braku ciążenia nawet takie wyjście nie jest możliwe.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Logika opuszcza nas dużo wcześniej niż życie.
Jeżeli jednak coś tak fatalnego się zdarzy, to statek nawet po śmierci pilota nie roztrzaska się nigdzie ani się nie zaprzepaści, bo jak powiada stare przysłowie pilotów, w próżni nic nie ginie – i jeżeli zostawisz w niej papierośnicę, wystarczy tylko obliczyć elementy jej ruchu i przybyć na to samo miejsce we właściwym czasie, a papierośnica, podążająca po swojej orbicie, wskoczy ci z astronomiczną dokładnością w przewidzianej sekundzie do ręki. Ponieważ każde ciało w nieskończoność krąży po swoim torze, wraki statków, które uległy awarii, można zawsze niemal prędzej czy później odnaleźć.
A w poniedziałek wezwał go do siebie Szef.
Pirx nie od razu się zakłopotał. Wpierw zrobił rachunek sumienia. O to, że wpuścił do rakiety Ostensa mysz, nie mogło iść – to było dawno, poza tym mysz była malutka i w ogóle nie było o czym mówić. Potem była ta historia z budzikiem, który sam włączał prąd do siatki łóżka Maebiusa. Ale to też właściwie głupstwo. Nie takie rzeczy robi się, mając dwadzieścia dwa lata, a poza tym Szef był wyrozumiały. Do pewnych granic.

