Sándor Márai
Cytaty
Cieszę się z pięknej pogody, z talerzyka malin, z sensownego zdania w książce. Pascal miał rację, człowiek jest potworem. Nie, Pascal nie miał racji, człowiek jest cudem.
Każdy sen to chwila, kiedy szaleniec, który w nas mieszka, wydostaje się na wolność. W godzinach jawy szaleńca tego pilnują pielęgniarze: Rozum, Wychowanie, Otoczenie – ale w stanie snu ci pielęgniarze opuszczają szaleńca.
Dwa narodowe narkotyki: telewizja i sport. Jak dla młodych marihuana i heroina. Sport już dawno przestał być ćwiczeniem ciała i stał się widowiskowym interesem. Stutysięczne tłumy narkotyzują się tu – podobnie jak w innych krajach – na trybunach stadionów. Byle nie myśleć, byle niczego sobie nie uświadamiać. I „być poinformowanym” bez wysiłku wypracowania własnego sądu. To im wystarcza, to oszałamia. Ale – czasami – wracają do przytomności i buntują się.
Gdy człowiek uważnie przejrzy dziennik, ma wrażenie, że życie wszędzie na świecie jest serią niezasłużonych nieszczęść… To, co dzieje się poza tym, jest tak podrzędne, że w codziennych gazetach nie zasługuje na wzmiankę. Nigdy na przykład nie przeczytałem, że Mária X., bezgranicznie szczęśliwa szła na targ, śpiewając, albo że pułkownik Z. był w doskonałym nastroju przez cały dzień. Jakby to w ogóle nie było ważne. To, o czy warto mówić, to kurek od gazu, tramwaj, siekiera, ogień, woda, spustoszenie. To, że cierpimy. Że cierpimy niewinnie. Pouczająca to rzecz od czasu do czasu poczytać sobie wiadomości dnia. Uspokoiłem się, gdy pomyślałem, że przecież coś mnie łączy z ludźmi, z każdym człowiekiem, bo wszyscy cierpią, bo ja też cierpię.
[...] kochać można tylko całkowicie i każdy chce człowieka w całości dla siebie, rodzina, małżonek, ukochany, wszyscy.
Pojedynek, 3 · s. 328
Czego człowiek się boi, to jednocześnie też przyciąga.
Sztuczka, 4 · s. 308
[...] wielkie, pierwotne i odwieczne namiętności ludzkie nie potrzebują powodu ani pretekstu: zazdrość była produktem ubocznym miłości [...], jak perfumy w przypadku smoły.
Sztuczka, 3 · s. 306
Gatunek literacki zawsze stoi pomiędzy pisarzem a tym, co ma on do powiedzenia [...].
Magia, 3 · s. 295
Chodzi o całość, a całość jest zawsze bezkształtna.
Magia, 3 · s. 295
Pisarz, ten prawdziwy, rozlewa się tak jak dzikie rzeki w Ameryce Południowej: ten prąd niesie ze sobą także wiele gratów i śmieci, dachy domów, zwłoki niedźwiedzia, tratwy z nagimi ludźmi i wgniecione blaszane naczynia.
Magia, 3 · s. 295
Tylko dyletanci starannie i bezbłędnie piszą majstersztyki.
Magia, 3 · s. 295
Nie oszalałem, w każdym razie nie bardziej, niż jest to potrzebne, aby człowiek zrozumiał, całkowicie przeniknął, a następnie zniósł życie.
Magia, 1 · s. 293





