Dawniej, gdy ktoś zmarł, pytano: „Czy przyjął Najświętszy Sakrament? Czy wyspowiadał się? Czy przebaczył?” A… — Romano Amerio
Dawniej, gdy ktoś zmarł, pytano: „Czy przyjął Najświętszy Sakrament? Czy wyspowiadał się? Czy przebaczył?” A dziś zazwyczaj [ludzie] pytają: „Czy w ostatnich chwilach był świadomy? Czy cierpiał?”
s. 782Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wystarczy umieć rozróżniać między porządkiem idealnym a porządkiem rzeczywistym, by zdać sobie sprawę, że nikt nie może głosić zasad moralnych wskazując na swój własny przykład, gdyż niczyja cnota nie sięga ideału tkwiącego w doktrynie. Opieranie nauczania moralnego na czymś innym niż prawda prowadziłoby do uzależniania wartości, jaką przypisuje się treści nauczania, od doskonałości nauczyciela. Wówczas przepowiadanie prawdy stałoby się niemożliwe. Gdyby kryterium pozwalającym księdzu prawdy wiary był jego doskonały, dorastający do nieskazitelności doktryny poziom moralny, nawet najbardziej świątobliwy ksiądz musiałby zrezygnować z nauczania. Tym czasem konieczne jest, „by wielu, jeśli nie wszyscy nauczali moralności wznoszącej się wyżej niż ich praktyka. Jest bowiem wymogiem urzędu nauczycielskiego (…), aby ludzie słabi, nawet ulegający niekiedy żądzom, głosili surowe i doskonałe zasady moralne. Nie należy oskarżać ich o dwulicowość, gdyż wypełniają w ten sposób powierzone im posłannictwo, zaś to, co głoszą, głoszą z przekonaniem, nie kryjąc – a czasami dając tylko do zrozumienia – że sami dalecy są od doskonałości, jakiej nauczają”.
s. 232
Podstawową tezą systemu katolickiego jest to, że wszystkie cierpienia natury (a więc: śmierć, choroby, ból) są konsekwencją zła moralnego. To wszelako nie oznacza, że każda niedola dotykająca człowieka daje się sprowadzić do osobistej winy.
s. 774
Biblia jest przede wszystkim trudna. Wyłuskanie z opisywanych tam zdarzeń przesłania moralnego wymaga bardzo szerokiej i szczególnej wiedzy. Są to niejednokrotnie zdarzenia gorszące w odczuciu zwykłych śmiertelników (…). Żeby zorientować się, jak trudno czyta się Biblię – tak z przyczyn filologiczno-historycznych, jak i biorąc pod uwagę aspekty moralne – wystarczy otworzyć którąkolwiek z jej ksiąg. Sam Eklezjastes (Koh, I, 8) podkreśla, jak mozolne jest dobieranie słów: „Mówienie jest wysiłkiem: nie zdoła człowiek wyrazić wszystkiego słowami”. A w swoim II Liście Apostoł Piotr podkreśla trudności, jakich nastręcza lektura niektórych pism św. Pawła i w ogóle całej Biblii, której sens łatwo jest wypaczyć: „Są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo, jak i inne Pisma, na własną zgubę (III, 16).”
s. 738

