Pius X
Cytaty
Chociaż wrogowie Kościoła całkowicie różnią się między sobą w myślach i czynach (co jest pewnym wskaźnikiem błędu), są jednak zjednoczeni w swoich uporczywych atakach na prawdę i sprawiedliwość. Ponieważ Kościół jest strażnikiem i obrońcą obu tych cnót, zamykają szeregi w zjednoczonym ataku na nią. Oczywiście głośno obwieszczają (jak to jest w zwyczaju) swoją bezstronność i stanowczo twierdzą, że promują jedynie sprawę pokoju. W rzeczywistości jednak ich łagodne słowa i jawne intencje są tylko pułapkami, które zastawiają, dodając w ten sposób zniewagę do krzywdy, zdradę do przemocy.
Książki modernistów pełne nowości witają powszechnym oklaskiem i okrzykiem podziwu; im bardziej zuchwały jest autor w napaściach na rzeczy stare, im bardziej podrywa Tradycję i urząd nauczycielski, tym pochopniej okrzykują go uczonym; gdy wreszcie – i to już powinno przejąć zgrozą każdego katolika – który z nich zostanie potępiony przez Kościół, inny natychmiast otaczają go tłumnie, nie tylko składają mu hołdy publiczne, ale czczą go niemal jako męczennika prawdy. Tym hasłem pochwał i obelg podniecona i ogłuszona młodzież, pragnąc nie za ignorantów, lecz za uczonych uchodzić, z drugiej strony – pod silnym parciem ciekawości i pychy – ulega modernizmowi i wstępuje w jego szeregi.
Zapewniamy, że, gdyby ktoś był zapragnął zestawić treść wszystkich błędów około wiary, nie mógłby tego uczynić dokładniej, jak to uczynili moderniści.
Mężów, w jakikolwiek sposób zarażonych modernizmem, nie można pod żadnym warunkiem dopuszczać do urzędu rektora albo profesora; jeśli urząd ten już piastują, należy ich usunąć: tak samo usunąć należy tych, którzy modernizm skrycie albo otwarcie popierają, już to chwaląc modernistów i łagodząc ich winę, już też ganiąc studia scholastyczne, Ojców i nauczycielski urząd Kościoła, już też odmawiając władzy duchownej, jakiegokolwiek stopnia, posłuszeństwa.
Czy niegodziwi tego chcą, czy nie, Bóg sprawia, że nawet błąd pomaga w triumfie Prawdy, której strażnikiem i obrońcą jest Kościół. Oddaje zepsucie na służbę świętości, której matką i piastunką jest Kościół. Z prześladowania przynosi jeszcze cudowniejsze „wolność od naszych wrogów”. Z tych powodów, gdy świeccy ludzie sądzą, że widzą Kościół miotany i niemal wywrócony do góry nogami w szalejącej burzy, w rzeczywistości jawi się on piękniejszy, silniejszy, czystszy i jaśniejszy blaskiem wybitnych cnót.
W pismach bowiem i przemówieniach ich [modernistów] zachodzi się wiele sprzeczności, do tego stopnia, że łatwo mógłby ktoś mniemać, że chwiejnymi są i niestałymi. Ale dzieje się to z umysłu i wyrachowania, tj. z poglądu, jaki mają o wyłączności wiary i wiedzy. Stąd znajduje się w ich dziełach niejedno, co katolik pochwali; skoro się stronicę odwróci, można by myśleć, że to pisał racjonalista. Stąd w pismach historycznych nie wspominają o bóstwie Chrystusa; wśród kazań w świątyniach wyznają je jak najgłośniej. Dalej, mówiąc o historii, pomijają sobory i Ojców Kościoła; w katechizacji zaś z czcią przytaczają jedno i drugie. Stąd też rozróżniają egzegezę teologiczną i pastoralną od naukowej i historycznej.
Gdy fundamenty religii zostają obalone, ograniczenia społeczeństwa obywatelskiego również nieuchronnie zostają rozbite. Oto smutny spektakl naszych czasów! Oto nadciągające niebezpieczeństwo przyszłości! Nie jest to jednak żadne niebezpieczeństwo dla Kościoła, gdyż boska obietnica nie pozostawia miejsca na wątpliwości. Raczej ta rewolucja zagraża rodzinie i narodom, zwłaszcza tym, którzy aktywnie wzniecają lub obojętnie tolerują tę niezdrową atmosferę bezbożności.
Czyż się dzieje więc jeszcze coś w Kościele, czego by przez nich [modernistów] albo wedle ich orzeczeń nie należało zreformować?
Moderniści przeprowadzają swe zgubne dla Kościoła plany nie poza tym Kościołem, lecz w nim samym: stąd też niebezpieczeństwo ma swoje siedlisko niejako w samych żyłach i wnętrznościach Kościoła, ku tym pewniejszej szkodzie, im lepiej oni go znają. Nadto, przykładają siekierę nie do gałęzi i latorośli, lecz do samych korzeni, to znaczy do wiary i do jej żył najgłębszych. Dotknąwszy zaś tego korzenia nieśmiertelności, szerzą dalej jad po drzewie całym, tak iż nie oszczędzają żadnej cząstki prawdy katolickiej, żadnej takiej, której by się nie starali zarazić.
Z dala, z dala od kapłaństwa niech będzie żądza nowości: pysznych i upartych Bóg nienawidzi!
Moderniści pozbawieni podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu doktrynami głoszonymi przez wrogów wiary katolickiej, mienią siebie, z pogardą dla wszelkiej skromności, odnowicielami tegoż Kościoła.
To już wszystkie cytaty.
11 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne




