Doktor Abernathy modlił się jednak dalej, teraz już trochę głośniej: – Ten oto twój sługa, rozpierany… — Philip Kindred Dick
Doktor Abernathy modlił się jednak dalej, teraz już trochę głośniej:
– Ten oto twój sługa, rozpierany próżnością, marny pył zanurzony w ignorancji, wyobraża sobie, że potrafi bezpośrednio dostąpić twojej świętej obecności dzięki nie uświęconym chemicznym i magicznym procesom.
– On jest tam zawsze – powiedział Pete.
– W czasie spowiedzi nie mów o tym, co zrobili inni, nawet on.
– Ja, pokorny sługa, wyznaję – zaczął Pete – że umyślnie zażywałem pigułki o wielorakim działaniu, chcąc przeniknąć zwykłą rzeczywistość i choć na chwilę ujrzeć absolut. Wyznaję, że było to złe. Z całą swoją uczciwością wyznaję też, że wierzyłem i wciąż wierzę, iż moja wizja była prawdziwa, że naprawdę go widziałem, a jeśli się mylę, błagam go o przebaczenie. Jeśli jednak to był on, to pragnął z pewnością…
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
