– No cześć, malutka – powiedział czule, siadając na brzegu łóżka. – Jak się czujesz? – Dobrze – odpowiedziała… — Monika Szwaja
– No cześć, malutka – powiedział czule, siadając na brzegu łóżka. – Jak się czujesz?
– Dobrze – odpowiedziała i zwymiotowała mu na buty. Zerwał się z okrzykiem obrzydzenia, który natychmiast pohamował.
– Jezus Maria, nic ci nie pomogli?! Poczekaj, zawołam jakąś salową czy kogoś, to posprząta.
Wybiegł z pokoju i po chwili wrócił z salową.
– Dobrze, że pani się podniosła do wymiotu – orzekła ta przytomna osoba. – Wcale się pani nie upaprała, ani pościeli, nic. Tylko podłoga. To jest pikuś. Tak mówią moje wnuczki. Pikuś. Zaraz wymyję i śladu nie będzie.
Aleks patrzył z rozpaczą na swoje buty.
– A pan niech idzie do łazienki i wyczyści te trzewiki – poleciła salowa.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Że opuściłam dom mego męża, chciałaś powiedzieć. Był chamem i damskim bokserem. Wytrzymywałam to jak idiotka, bo kiedyś przyrzekłam jednemu księdzu przy spowiedzi, też jak idiotka, że będę matką rodu, dopóki mój syn może mnie potrzebować, to znaczy, dopóki sobie nie znajdzie własnej kobiety. Ten ksiądz chciał mnie ugrobić na całe życie z tą wiernością małżeńską, ale uznałam, że wszystko ma swoje granice. Byłam na spowiedzi przy okazji waszego ślubu i powiedziałam księdzu, temu samemu zresztą, on ma już ze sto lat, że koniec mojej przysięgi, a on mi odmówił rozgrzeszenia. Odtąd chodzę do kościoła nielegalnie.
Ty się o nic nie martw, Marysia – powiedział tonem niezrównanego doktora Pawicy.
– Sasza Winogradów, native speaker, tłumacz i poeta z bożej łaski oraz śpiewak. Bardzo skromny śpiewak. W każdym razie nie piosenkarz. Pieśniarz?… Tak sobie przy gitarze śpiewam troszkę.
– Okudżawę i Wysockiego?
– No tak, tu wszyscy ich uwielbiają, nie wiem, jakim cudem.

