Może by rzeczywiście przymierzyć się do tego tłumaczenia? Od razu widać, że będzie masakra z… — Monika Szwaja

Może by rzeczywiście przymierzyć się do tego tłumaczenia? Od razu widać, że będzie masakra z nieprzetłumaczalnym początkiem. „Gori, gori, moja zwiezda” – tego się po prostu nie da przełożyć w żaden żywy sposób na polski, zachowując rytm oryginału!

Ach, płoń, ach, płoń, ty gwiazdo ma – pomyślała Maria i zachichotała, budząc niemrawe zainteresowanie jakiegoś mocno nabombanego osobnika, który posuwał się skokami naprzód, opierając się o kolejne pnie na trasie, czyli na ulicy Starzyńskiego, obsadzonej drzewami z obu stron.

– Ja rówszszz uwaszszam, sze szszycie jest szmieszszne, tak, ap-sslutnie… – wyszemrał nabombany i usiadł bezwładnie u stóp rozrośniętego jesionu. Maria ominęła go, a on przyjaźnie pomachał jej ręką. Przypuszczalnie zmęczyło go to bardzo, więc zwinął się w kłębek i usnął.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0