– Cudny jest (…). Czy jego w ogóle można głaskać? Bo wiem, że psów pracujących w zasadzie się nie głaszcze. –… — Monika Szwaja
– Cudny jest (…). Czy jego w ogóle można głaskać? Bo wiem, że psów pracujących w zasadzie się nie głaszcze.
– Czasem można, jak nie pracuje (…). Damy mu trochę wolnego, możesz z nim pogadać. (…)
Maria wzięła z miseczki parę chrupek. Ferdynand natychmiast się zaktywizował, ale uruchomił tylko czubek nosa, który zawęszył gwałtownie.
– Możesz – zezwoliła jego pani i Ferdi wstał z godnością, udając, że żadne chrupki go nie obchodzą. Przyjął je z dłoni Marii z dużą godnością, zjadł i dał jej buziaczka, kiedy tylko się do niego pochyliła. – Jesteś wspaniały, wiesz?
Golden coś odmruknął, jakby chciał powiedzieć „nie nowina, wszyscy to wiedzą”.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Że opuściłam dom mego męża, chciałaś powiedzieć. Był chamem i damskim bokserem. Wytrzymywałam to jak idiotka, bo kiedyś przyrzekłam jednemu księdzu przy spowiedzi, też jak idiotka, że będę matką rodu, dopóki mój syn może mnie potrzebować, to znaczy, dopóki sobie nie znajdzie własnej kobiety. Ten ksiądz chciał mnie ugrobić na całe życie z tą wiernością małżeńską, ale uznałam, że wszystko ma swoje granice. Byłam na spowiedzi przy okazji waszego ślubu i powiedziałam księdzu, temu samemu zresztą, on ma już ze sto lat, że koniec mojej przysięgi, a on mi odmówił rozgrzeszenia. Odtąd chodzę do kościoła nielegalnie.
Ty się o nic nie martw, Marysia – powiedział tonem niezrównanego doktora Pawicy.
– Sasza Winogradów, native speaker, tłumacz i poeta z bożej łaski oraz śpiewak. Bardzo skromny śpiewak. W każdym razie nie piosenkarz. Pieśniarz?… Tak sobie przy gitarze śpiewam troszkę.
– Okudżawę i Wysockiego?
– No tak, tu wszyscy ich uwielbiają, nie wiem, jakim cudem.

