Powiedziałem: Chrześcijanie. Ale gdzie oni właściwie są? Widzę wokół siebie tylko pozornych chrześcijan… — Milan Kundera
Powiedziałem: Chrześcijanie. Ale gdzie oni właściwie są? Widzę wokół siebie tylko pozornych chrześcijan, którzy żyją akurat tak samo jak niewierzący. A przecież być chrześcijaninem to znaczy żyć inaczej. To znaczy iść drogą Chrystusową, naśladować Chrystusa. To znaczy wyrzec się własnych korzyści, dobrobytu i władzy i zwrócić się ku biednym, poniżonym i cierpiącym. Ale czy tak właśnie postępował Kościół? Mój ojciec był robotnikiem, wiecznie bezrobotnym i pokornie wierzącym w Boga. Pobożnie obracał ku Niemu twarz, ale Kościół nigdy nie obrócił ku niemu swego oblicza. Pozostał samotny wśród bliźnich, samotny w łonie Kościoła, sam ze swoim Bogiem, aż do choroby i śmierci.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
W każdym mężczyźnie tkwi kawał egoisty, i to kobieta musi bronić siebie samej i swego kobiecego powołania.
Tak, tak to jest: ludzie przeważnie łudzą się dwiema błędnymi wiarami: wierzą w wieczną pamięć (ludzi, spraw, czynów, narodów) i w możność naprawy (czynów, pomyłek, grzechów, krzywd). Obie te wiary są fałszywe. W rzeczywistości jest właśnie na odwrót: wszystko zostanie zapomniane i nic nie będzie naprawione. Naprawę (zemstę, przebaczenie) zastąpi zapomnienie. Nikt nie naprawi krzywd, które wyrządzono, ale wszystkie krzywdy ulegną zapomnieniu.
Tak się przyzwyczaiłem nikomu nie dowierzać, że gdy mi ktoś (a zwłaszcza kobieta) opowiada, co lubi albo czego nie lubi, nie traktuję tego poważnie, a właściwie, mówiąc ściślej, przyjmuję to jedynie jako przejaw pewnej pozy.

