Nazajutrz rano zaszedłem do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdyż dowiedziałem się, że mój dobry znajomy z… — Mieczysław Jałowiecki
Nazajutrz rano zaszedłem do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdyż dowiedziałem się, że mój dobry znajomy z czasów petersburskich, pan Roman Knoll, został wyznaczony na tymczasowego kierownika tego resortu. Lubiłem pana Romana za jego wesołe usposobienie i niezrównany dowcip. Był to przemiły leń, ale jakoś nie dopatrywałem się w nim męża stanu, a tym bardziej kierownika spraw zagranicznych, na które to stanowisko fala wypadków majowych go wyniosła.
Spotkałem go w holu ministerstwa, w chwili gdy własnie z gmachu wychodził. Był ubrany w świetnie skrojone, szare ubranie, wiało od niego dobrą wodą kolońską i beztroską. Zobaczywszy mnie, podszedł, ściskając serdecznie rękę.
- Panie Mieczysławie - rzekł - rekomenduje się "nowyj komissar po inostrannym diełam" Roman Adamowicz Knoll.
s. 723Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wyjeżdżałem z Rosji z uczuciem nienawiści. Nienawiść nie jest uczuciem chrześcijańskim, ale po tym, com widział, nagromadziło się w mojej duszy tyle nienawiści, że opuszczałem Rosję z psychiką człowieka, dla którego zabicie bolszewika mogło być przyjemnością. Oprócz idei zła nie mogłem się dopatrzyć w bolszewizmie niczego.
s. 379
Gdy zabrakło w Polsce autorytetu, to trzeba było sztucznie ten autorytet stworzyć. Użyto więc statysty, któremu pod patronatem pana Mościckiego dano w rękę buławę marszałkowską. Tą kukłą był generał Rydz-Śmigły. Jako żołnierz bił się dobrze w czasie wojny bolszewickiej, ale był inspirowany wolą Marszałka. Gdy Piłsudski zabrał do grobu całą moralną i ideową treść, Rydz-Śmigły stał się nieużytecznym już akcesorium ekwipunku osobistego Marszałka, nadającym się do upiększenia ściany Muzeum Wojska Polskiego.
s. 739
Na miejsce BBWR-u pułkownik Adam Koc utworzył Obóz Zjednoczenia Narodowego zwany Ozonem. Ozon to bardzo aktywna odmiana tlenu, ale ozon z laboratorium Koca zapachem swym był raczej zbliżony do siarkowodoru.
s. 738

