Koła ich auta wpadły w piasek, coś trzasnęło pod nimi, wyprostuj! Krzyknął Periquito, i Dario spróbował, no i… — Mario Vargas Llosa
Koła ich auta wpadły w piasek, coś trzasnęło pod nimi, wyprostuj! Krzyknął Periquito, i Dario spróbował, no i w ten sposób rozpieprzyliśmy się, myśli (…). Po bliżej nieokreślonym czasie wszystko się uspokoiło, pogrążone w mroku, pełne bólu i gorąca. Najpierw poczuł cierpki smak i chociaż miał już otwarte oczy, dopiero po dłuższej chwili odkrył, że rozstał się z pojazdem i leży na ziemi, a ów cierpki smak to piasek, którego mu się napchało do ust. Usiłował wstać, oślepił go zawrót głowy i znowu upadł. Potem poczuł, że biorą go za nogi i ręce; podnoszą i oto na dnie długiego, mglistego snu były te dziwne dalekie twarze i to uczucie nieskończonego, jasnego spokoju. Czy to będzie właśnie takie, jasność bez wątpliwości, bez wyrzutów sumienia? Wszystko stało się płynne, niekonkretne i obce i poczuł, że leży na czymś miękkim, co się kołysze.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Więc mimo wszystko zależy ci na rodzinie, kochasz rodzinę, która cię nie kocha? A może samotność jest jeszcze gorsza niż poniżenie, stryju?
– Ten chłopak ciągle mi przysparza klopotów – biedak chciał być naturalny, a wypadało mu to jak w teatrze, Carlitos, był śmieszny – Zazdroszczę panu, don Cayo, pan nie ma dzieci. – Kiedy człowiek się starzeje – a jakże, Carlitos, cayo Bermudez we własnej osobie – to może chciałby mieć kogoś, kto go zastąpi, jak już zejdzie ze świata.
W jakim to momencie Peru tak się skurwiło?

