Nagle zorientowała się, że jest naga. Nie miało to jednak znaczenia. Nikt poza duchami przepaści nie mógł… — Margit Sandemo

Nagle zorientowała się, że jest naga. Nie miało to jednak znaczenia. Nikt poza duchami przepaści nie mógł tego zobaczyć. Ta świadomość przyniosła jej ulgę. Z rozkoszą wyciągnęła się w trawie. Dziwne zwidy były teraz bliżej. Serce zaczęło jej walić jak oszalałe. Zobaczyła je wyraźniej. Były nagie. To byli mężczyźni. Ich demoniczne twarze miały w sobie niezwykle sugestywną siłę przyciągania. Dłonie mieli zakończone długimi pazurami, tułowia na wpół ludzkie, na wpół zwierzęce. Tak, w wielu miejscach natura obdarzyła ich równie hojnie jak zwierzęta.

Widzieli ją i pożądali jej. Nigdy jednak nie zniżyli swego lotu tak, by znaleźć się przy niej. Zataczali w powietrzu niewielkie kręgi, jak gdyby coś ich powstrzymywało, jakby na coś czekali.

(…)

Ponad „Krainą Cieni” uniosła się nowa postać, większa i groźniejsza od innych. Znieruchomiała na tle płonącego nieba. Choć zatrzymała się w oddali, we śnie Silje spostrzegła, kim ona jest. Poznała jego twarz. Kuszącą i odpychającą zarazem, z grymasem drapieżnika, pociągającą, pociągającą… Czarne spirale skręconych włosów opadały na czoło, pełne blasku oczy świeciły w jej kierunku.

Mimo że się starała, nie mogła jednak dojrzeć tułowia. Chciała go zobaczyć całego, lecz pozostawał w cieniu. Mogła tylko rozróżnić kontury, które przywodziły jej na myśl fauna, satyra…

Jej ciało było ciężkie i ospałe, oddychała głęboko, dziwnie podniecona. Poruszyła się powoli w trawie, podciągnęła lekko nogi, pełna obawy, przerażona, ale i zafascynowana.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0