Marcel Lefebvre

Cytaty

  1. Och, mówicie że papież dziś nie napisałby Quas primas! Dobrze, mówię wam: Dzisiaj już nie napisano by waszego soboru, on już został w tyle. Trzymacie się jego kurczowo, bo to wasze dzieło. Ja trwam przy Tradycji, bo to jest dzieło Ducha Świętego!

    s. 134

  2. Demokracja, nie mniej niż jakakolwiek inna forma rządów, musi zaprowadzać społeczne panowanie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Demokracja musi, tak jak wszystko, mieć króla: Jezusa Chrystusa.

    s. 67

  3. Z tego, że lewicowi biskupi oddają się socjalistycznej lub komunistycznej polityce nie wynika, że Kościół powinien stronić od polityki! Kościół posiada władzę, bez wątpienia pośrednią, ale realną, nad sprawami doczesnymi i życiem społeczeństwa. Panowanie społeczne naszego Pana Jezusa Chrystusa stanowi jedno z istotnych zajęć Kościoła.

    s. 62

  4. Wolności człowieka nie można definiować jako wyzwolenia od wszelkiej wstrzemięźliwości, nie narażając się na niebezpieczeństwo zniszczenia wszelkiego autorytetu. Przymusy mogą być fizyczne lub moralne. Przymus moralny w dziedzinie religijnej jest niezwykle użyteczny, a wzmianki o nim znajdujemy wielokrotnie w Piśmie Świętym: „Bojaźń Boża jest początkiem mądrości”.

    s. 54

  5. W nowej Mszy (…) wspólnota zastępuje kapłana. Posuwa się to tak daleko, że obecnie wielu kapłanów w ogóle nie chce uroczyście celebrować Mszy świętej, kiedy w kościele nie ma wiernych. Powoli i ostrożnie wślizguje się do Kościoła protestanckie ujęcie Mszy.

    s. 51

  6. Aby nie było wątpliwości, życie w czasach apostazji nie jest powodem do chwały! Nie zapominajmy jednak, że każdy czas i każdy wiek należą do naszego Pana Jezusa Chrystusa: Ipsius sunt tempora et saecula (Jego jest czas i wieczność), jak mówimy w słowach liturgii paschalnej. Obecny wiek apostazji bez wątpienia w inny sposób niż poprzednie wieki wiary należy do Jezusa Chrystusa. Z jednej strony apostazja wielu podkreśla heroiczną wiarę nielicznych. Tak było w Izraelu w czasach proroka Eliasza, gdy Bóg zachował jedynie siedem tysięcy mężczyzn, którzy nie ugięli kolana przed Baalem. Nie zginajmy więc kolan przed bożkiem „kultu człowieka” (wyrażenie Pawła), który zasiada „w Kościele Bożym, okazując się jakoby był Bogiem”. Pozostańmy katolikami, czcicielami jedynego prawdziwego Boga, naszego Pana Jezusa Chrystusa, wraz z Jego Ojcem i Duchem Świętym!

    s. 19

  7. Wydaje mi się, umiłowani bracia, że słyszę głosy wszystkich owych papieży od Grzegorza XVI, głosy Piusa IX, świętego Piusa X, Benedykta XV, Piusa XII, którzy wołają do nas: „Ale na miłość Boską, na miłość Boską, co wy robicie z naszą nauką, z naszymi kazaniami, z wiarą katolicką? Czy chcecie się jej wyrzec? Czy chcecie dopuścić do tego, aby ona umarła na tym świecie? Na miłość Boską, musicie trwać w zachowywaniu tego skarbu, który wam przekazaliśmy! Nie opuszczajcie wiernych! Nie opuszczajcie Kościoła! Albowiem od Soboru nawet to, co my potępiliśmy, jest przyjmowane i nauczane przez władze rzymskie. Jak to jest możliwe? Potępiliśmy liberalizm, potępiliśmy komunizm, socjalizm, modernizm, sillonizm. Wszystkie te błędy, które potępiliśmy, są obecnie nauczane przez władze Kościoła, przyjęte, bronione! Czy to możliwe? Jeśli niczego nie uczynicie, aby kontynuować Tradycję Kościoła, który został wam powierzony, wszystko przepadnie! Kościół zginie, wszystkie dusze przepadną!”.

    s. 231

  8. To jest tragedia, jaką Kościół dziś przeżywa, moi umiłowani bracia, znacznie większa niż ataki mahometan w czasach świętego Piusa V, znacznie większa niż wszystkie herezje, niż wszystkie schizmy. Dziś zło tkwi w środku Kościoła. Musimy to przyznać: do czasu Drugiego Soboru Watykańskiego papieże, biskupi, kapłani walczyli odważnie po stronie wiernych, porywali za sobą do walki przeciwko szatanowi i przeciwko wszystkim dziełom szatana. Ale potem z przerażeniem stwierdziliśmy, że od tego Soboru ci, którzy ponoszą odpowiedzialność za Kościół, zajęli, by tak rzec, pod dwoma względami postawę, która jest przeciwieństwem owej walki, a nawet ją niweczy. Stwierdzono, że teraz nadszedł czas pokoju za wszelką cenę.

    s. 137

  9. Ona nie może znieść błędu. Ona jest przeciwko wszelkim herezjom. Ona jest z natury również przeciwko wszystkiemu, co przeciwstawia się prawdzie. Ona jest przeciwko wszystkiemu, co przeczy świętości, przeciwko wszystkim grzechom, jakie tylko mogą istnieć, nawet najdrobniejszym. (…) Garrigou-Lagrange nazywa ją „Matką Bożą od Nienawiści”, ponieważ nienawidzi błędnej nauki i odczuwa nienawiść do grzechu. Leży to w Jej naturze, nie może znieść błędu i grzechu, albowiem błąd i grzech to dzieła szatana, który przyniósł je na świat! Wiecie, że Ona została stworzona po to, aby podeptać głowę węża, aby zniszczyć szatana i jego plemię. Zjednoczmy się więc z Najświętszą Maryją Panną, pozostańmy mocno z Nią związani, a Ona uchroni nas zarówno przed błędem jak i przed grzechem, i zachowa nas w prawdzie i świętości.

    s. 258

  10. Żyjemy w świecie, który jest niewolnikiem szatana, niewolnikiem wszystkich błędów tego świata. Ale my pragniemy trzymać się mocno prawdy, chcemy ją kontynuować, chcemy ją głosić. A na czym polega ta prawda? Czy mamy do tego prawo? Czy jesteśmy na tyle wykształceni, żeby mówić: My mamy prawdę, inni zaś jej nie mają? Nie, ta prawda nie należy do nas, ona nie pochodzi od nas, my jej nie wymyśliliśmy. Ta prawda została nam przekazana, została nam dana, została nam wiążąco przedstawiona, ona żyje w Kościele i w całej historii Kościoła.

    s. 75

  11. Wielkość i wzniosłość ofiary Mszy świętej polega właśnie na tym, że jest to prawdziwa ofiara, tak jak ofiara Kalwarii. Nasi poprzednicy zawsze w to wierzyli. Kościół zawsze w to wierzył. Nie możemy w tej wierze niczego zmieniać, ani o jotę. Gdybyśmy coś zmienili, gdybyśmy zmienili formuły, gdybyśmy nagle zaczęli mówić: obchodzimy święto eucharystyczne, urządzamy wieczerzę eucharystyczną, świętujemy ucztę, wówczas stalibyśmy się protestantami i przestali być katolikami, ponieważ Kościół katolicki opiera się właśnie na tej prawdzie. Jeśli nie ma ofiary Mszy świętej, nie ma Kościoła katolickiego.

    s. 44

  12. Środki masowego przekazu niestety nie pomagają nam (…), albowiem gazety, kiedy tylko będą mogły, oczywiście będą o nas pisać pod takimi tytułami jak „Schizma”, „Ekskomunika”. Ale jesteśmy przekonani, że te wszystkie oskarżania nas, te wiszące nad nami kary to wszystko nic, to coś całkiem nieważnego! (…) za kilka lat – kiedy, tego nie wiem, tylko najukochańszy Bóg zna liczbę lat, które muszą upłynąć do dnia, kiedy Tradycja w Rzymie z powrotem uzyska swoje prawa – zostaniemy objęci ramionami przez autorytety rzymskie, które będą nam dziękować za to, że zachowaliśmy prawdziwą wiarę w seminariach, w rodzinach, we wspólnotach, w naszych krajach, w klasztorach, w domach zakonnych ku większej chwale Boga i ku zbawieniu dusz.

    s. 236