Lewis Carroll
Cytaty
– Ale mogę ci powiedzieć, jak się niektóre z nich [owadów] nazywają.
– Oczywiście, odpowiadają, kiedy się je zawoła po imieniu? – zauważył mimochodem Komar.
– Nigdy nie słyszałam, aby tak robiły.
– I cóż za pożytek z posiadania imion – powiedział Komar – jeśli się ich nie używa?
– One nie mają z tego pożytku – powiedziała Alicja – ale, jak mi się wydaje, jest to pożyteczne dla ludzi, którzy nadali im imiona. Gdyby było inaczej, po cóż by w ogóle nadawano rzeczom imiona?
– Chciałam tylko zapytać, co to jest nie-urodzinowy prezent?
– Jest to, oczywiście, prezent, który otrzymujesz nie w dniu twoich urodzin. Alicja rozważała to przez chwilę. – Najbardziej lubię urodzinowe prezenty – powiedziała w końcu.
– Nie wiesz, o czym mówisz! – zawołał Humpty Dumpty. – Ile jest dni w roku?
– Trzysta sześćdziesiąt pięć – powiedziała Alicja.
– A ile masz urodzin rocznie?
– Jedne.
– A jeśli odejmiesz jeden od trzystu sześćdziesięciu pięciu, ile pozostanie?
– Trzysta sześćdziesiąt cztery, oczywiście.
(…)
– To udowadnia, że istnieją trzysta sześćdziesiąt cztery dni, podczas których możesz otrzymać nie-urodzinowe prezenty…
– Oczywiście – powiedziała Alicja.
– A, jak wiesz, tylko jednego dnia można otrzymać prezent urodzinowy.
Alicja roześmiała się. – Nie ma celu próbować – powiedziała – nikt nie może uwierzyć w rzeczy niemożliwe.
– Wydaje mi się, że niewiele masz wprawy – powiedziała Królowa. – Gdy byłam w twoim wieku, wprawiałam się co dnia przez pół godziny. Ach, czasem udawało mi się uwierzyć w sześć niemożliwych rzeczy już przed śniadaniem.
Bo widzisz, chwila przebiega tak straszliwie szybko, że nie tylko nie mogę na niej stanąć, ale nawet jej dotknąć.
Czy słyszysz śnieg na szybach, Kiciu? Jaki to miły i miękki dźwięk! Jak gdyby ktoś obcałowywał całe okna od zewnątrz. Ciekawa jestem, czy śnieg kocha drzewa i pola, jeżeli całuje je miękko białą kołderką i może mówi im: „Uśnijcie, najmilsze, śpijcie, póki nie powróci lato”.
No cóż, smukwijne oznacza smukłe i wijące się. Jest to, jak widzisz, podobne do walizki… dwa znaczenia pakuje się do jednego słowa.
Jakże ja chciałabym umieć się cieszyć! Ale nigdy nie umiem przypomnieć sobie, na czym to polega. Musisz być bardzo szczęśliwa, mogąc mieszkać w lesie i cieszyć się, kiedy tylko przyjdzie ci na to ochota!
– Nalej sobie więcej herbaty – rzekł z wielką powagą Szarak.
– Jeszcze w ogóle nie piłam – odparła Alicja urażona tą propozycją. – Trudno więc, abym nalała sobie więcej.
– Chciałaś powiedzieć, że trudno, abyś nalała sobie mniej – wtrącił się Kapelusznik. – Przecież znacznie łatwiej jest nalać sobie więcej niż nic.
s. 44
– A skąd pan wie, że pan jest zwariowany?
– Normalny pies nie jest zwariowany – odrzekł Kot. – Zgadzasz się z tym, prawda?
– Sądzę, że ma pan słuszność.
– A więc taki normalny pies warczy, kiedy jest zły, a macha ogonem, kiedy ma powód do radości. Ja zaś warczę, kiedy jestem zadowolony, a macham ogonem, kiedy ogarnia mnie wściekłość. Dlatego jestem zbzikowany.
s. 37
Po drugiej stronie lustra
– Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej.
– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.
– Właściwie wszystko mi jedno. – W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
– Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia
– Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.
s. 37
– Nie mogę się wytłumaczyć – odrzekła Alicja – ponieważ, jak pan widzi, nie jestem sobą.
s. 26



