Ciekawe, dlaczego tak wiele kobiet widzi we mnie podręczny konfesjonał. przenośny i do zmontowania w każdej… — Leopold Tyrmand
Ciekawe, dlaczego tak wiele kobiet widzi we mnie podręczny konfesjonał. przenośny i do zmontowania w każdej kawiarni. Dlaczego przypominam im Balzaca w popularnym wydaniu? Może po prostu dlatego, że czują, że ja je lubię i jestem za nimi. A może ja sam je do tego podbechtuję, nieznacznie i dyskretnie, zaś kobiety dość często wolą się obnażać psychicznie niż inaczej, co wcale mnie nie cieszy w większości wypadków, ale jakoś bawi. Niektóre, jak opowiedzą wszystko, wierząc, że trafiły na dobrego odbiorcę, czują się jak po orgazmie. Większa satysfakcja, mniej męczy, nie trzeba się rozbierać, czyli uprzednio zadbać o odpowiednią bieliznę. Zresztą to moje koleżeństwo, które one zdają się tak cenić, jest mało bezinteresowne. Mogę godzinami słuchać tych ładnych, natomiast nawet najczarowniejsza umysłowo, lecz o gorszej cerze i zębach, nie może liczyć na długie sesje. Moja chęć drążenia – excusez le mot – pozostaje zawsze w jakiejś relacji do aparycji: im dziewczyna lepiej wygląda, tym bardziej ja zmieniam się w rozbuchanego psychoanalityka.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wziąłem od Wojtka książki, po które przyszedłem. Put Out More Flags Evelyn Waugha i For Whom The Bell Tolls Hemingwaya. O tej ostatniej Wojtek powiedział, że go znudziła. Jasne. Hemingway, specjalista od dostrzegania i formułowania tego co najprostsze, może nawet nie wie, co to kazuistyka. A jeśli wie, to go nudzi.
Z prasy i oficjalnego obrazu życia nikt by się nie dowiedział o istnieniu ginącej inicjatywy prywatnej w piątym roku polskiej sześciolatki. Wydaje się, jakby już jej nie było, a tymczasem tu widzimy jakiś sklepik, ówdzie warsztacik, tam kieszonkową fabryczkę krawatów lub broszek. Cichcem, w kącie podwórka, na przytulnych peryferiach, pośród najbardziej upośledzonej biedoty. Ostatnie schronienie kapitalizmu, kapitalista jako wczesny chrześcijanin dans les bas-fonds. Staro-nowa wiara, niezniszczalna przez swą zgodność z naturą, ludzką i w ogóle. Cena istnienia: zmowa milczenia. Czy marksiści mają jeszcze czelność nazywać to zjawiskiem społecznym, dającym się wyjaśnić kategoriami walki klas?
Wczorajsza prawda dzisiejszym kłamstwem, dzisiejsza prawda jutrzejszym kłamstwem. Polityka i miłość.

